Dlaczego nie warto się przejmować

Wzrok wbity w podłogę. Wyraźnie przygnębiona mina daleko odbiegająca od jej naturalnego uśmiechniętego obrazu. Podnosząc głowę by sprawdzić jaki za chwilę przystanek unika spojrzeń innych pasażerów…

To niestety dość typowy obraz jaki każdego ranka możesz zaobserwować nie tylko w komunikacji miejskiej.

Poza wyjątkami, kiedy dzieje się coś na prawdę ważnego i można uznać, że jesteśmy wtedy usprawiedliwieni sami bardzo często wpędzamy się w podobny stan.

Obserwując ludzkie twarze można wyodrębnić te neutralne, które nie pokazują, żadnych emocji. Takie twarze zdradzają jedynie, że są obecne myślami w naturalnych czynnościach nie wzbudzających większych emocji. Układają plan na dziś lub jedynie go odświeżają starając się niczego nie pominąć. W planie tym są zatem typowe zadania, ważne i mniej ważne rzeczy, które należy wykonać i nie budzi to ani obaw, ani radości.

 

Twarze pogodne występują znacznie rzadziej i to one najczęściej przykuwają naszą uwagę. Uśmiech jeśli nie rysowany ustami to na pewno oczami. Przyjemne wspomnienia, podniecenie i radość tak rzadko możemy zaobserwować w codziennym życiu, że są dla nas co najmniej dziwne! Dziwne, a zarazem pożądane bo w głębi siebie wolimy przecież odczuwać radość i podniecenie. Lubimy się uśmiechać, ale coś nam to utrudnia…

Nasze twarze często są raczej ponure. Spowite w zakamarkach niezbyt przyjemnych myśli. Nasze obawy, lęki i stres odciskają na nich trudno zmywalne grymasy przenoszone często do końca życia. Mamy zbyt wiele zmartwień i zamiast podjąć wyzwanie i zacząć temu przeciwdziałać popadamy w marazm i nakręcamy naszą niemalże narodową spiralę żalu.

Przyznam, że sam miałem takie chwile, kiedy zatraciłem się w swoim narzekaniu do tego stopnia, aż sam nie chciałem ze sobą przebywać. Dotarło do mnie, że nigdy nie przepadałem za towarzystwiem osób z tak olbrzymią aurą negatywności i przegapiłem moment, w którym takim właśnie się stałem.

Jak sobie z tym poradzić?

Jest na prawdę dużo bardzo ciekawych i wartościowych książek, których przeczytanie z pewnością pomoże. Jest jednak warunek, który zasłyszałem, a z którym zgadzam się w stu procentach. Z każdej przeczytanej książki należy wdrożyć przynajmniej jeden ważny dla nas samych element, który przybliży nas do celu. W tym przypadku celem jest pozbycie się negatywnej energii, naszego narzekania i podjęcie działań.

Kilka mam już za sobą i kilka czeka w kolejce do przeczytania.

Co mnie pomogło? Kilka rzeczy.

Po pierwsze AUTOREFLEKSJA – każdego dnia przez krótką chwilę w korzystnych warunkach, w skupieniu zastanawiałem się w ciszy co takiego wartościowego zrobiłem dziś dla siebie, co ma mnie przybliżać do celu. Przez pewien czas wpisywałem to w kalendarz, żeby lepiej utrwalić i mieć nad sobą kontrolę. Takie poświęcenie czasu sobie może na prawdę wiele zmienić. Myśli jakie przychodzą wtedy do głowy nie są negatywne, ale neutralne a czasem wręcz radosne, kiedy zdajesz sobie sprawę, że to co zacząłeś robić zaczyna działać.

W trakcie tych krótkich sesji zadawałem sobie wiele pytań i wnioski, jakie powstały zaskoczyły mnie samego.

Na podstawie wielu chwil autorefleksji nie dość, że wyzbyłem się narzekania, które często było obwinianiem innych za moje niepowodzenia to także zbudowałem nowy obraz siebie i na podstawie tego wytyczyłem plan. Znalazłem radość w rzeczach, które robię, więc znalazłem sposób na robienie ich częściej.

Drogą do zmiany swojej postawy był także powrót do uczenia się. Takie uczenie się nazywamy dziś chętniej ROZWOJEM OSOBISTYM. Faktycznie brzmi lepiej 😉

Reasumując.

Jeśli masz podobny problem i chcesz to zmienić – bo to warunek konieczny, to:
  1. Każdego dnia poświęć około 15 minut na autorefleksję. W ciszy i z pewnością, że nikt Ci wtedy nie będzie przeszkadzał zastanów się co dla Ciebie jest ważne. Co z tym robisz. Co sprawia Ci radość i co robisz, żeby tę radość odczuwać? Zadawaj wiele pytań i nie zniechęcaj się jeśli nie potrafisz od razu odpowiedzieć. Mnie na początku dużą trudność sprawiało samo zadawanie pytań… Rób notatki. Spisuj zarówno pytania, jak i odpowiedzi. Notuj wnioski i na ich podstawie próbuj określać pierwsze cele, które mają doprowadzić do pożądanej zmiany.
  2. Czytaj – nawet jeśli nie przepadasz za czytaniem zacznij od małych, cienkich pozycji, tak aby stopniowo oswajać się z czytaniem. Pisałem już o tym w poście xxx – możesz także słuchać audiobooków.
  3. Słuchaj podcastów – zobaczysz jak poprawisz swoją efektywność. Jeśli uważasz, że masz zbyt mało czasu na czytanie (wymówka) to dla podcastów to już nie przejdzie. Możesz ich słuchać w samochodzie, w autobusie czy tramwaju. Przy prasowaniu, spacerze czy innej czynności, którą wykonujesz każdego dnia, przez kilkanaście lub kilkadziesiąt minut dziennie. Znajdź interesujący Cię temat i słuchaj.

 

Podejmij wyzwanie, a ja życzę Ci wytrwałości i wszystkiego dobrego w zmianie na lepsze.

Pamiętaj – to nie dzieje się z dnia na dzień. To proces, który czas rozpocząć.

3 odpowiedzi do “Dlaczego nie warto się przejmować”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *