fbpx

Edukacja finansowa

Uczymy się o finansach

Nie tylko w naszym kraju edukacja finansowa nie istnieje. Nawet tak zwane szkoły biznesu niewiele mają wspólnego z realnym biznesem. Sami musimy zadbać o to, aby poznawać zależności między naszymi potrzebami i oczekiwaniami. Rozumieć relacje naszych przychodów do wydatków.

Można by rzec, że dawniej w tej kwestii było łatwiej. Bo było!

Ludzie nie żyli na kredyt, a na tyle na ile było ich stać. Nie było stać na nowy rower, to nie było roweru.

Żeby zabezpieczyć siebie i rodzinę na zimę należało z dużym wyprzedzeniem zadbać o opał i jedzenie. W przydomowych spiżarniach i ziemiankach składowano suszone mięsa, słoninę i zboże. Zgromadzone produkty musiały być racjonalnie gospodarowane, żeby cała familia mogła przetrwać do pory zbiorów nowych upraw. Rok rocznie cykl się powtarzał.

Dziś kiedy rodziny nie stać na rower bierze się kredyt. Najlepiej taki szybki, żeby było jak najmniej formalności. Co oznacza zwykle, że kredyt jest droższy. Ale decyzja zakupowa przyćmiewa racjonalne myślenie. I jak nie przepadam za reklamami, tak świetnie to oddaje spot o zakupie auta, kiedy do salonu wpada postać mężczyzny bez głowy. Zdecydowany na zakup od ręki. Bez zadawania pytań, bez jazdy próbnej itd. Sytuacja zmienia się, kiedy do salony wchodzi kobieta z głową mężczyzny… Zabawne i wymowne.

Rower na raty

Często zanim jeszcze spłacimy rower wymieniamy telewizor, bo przecież czas najwyższy. Technologia 4K. Mistrzostwa. Wiadomo! Stary się nie zepsuł, ale już jest stary. Pojawia się nowy model telefonu z lepszą kamerą. Większym wyświetlaczem i innymi zupełnie zbędnymi funkcjami. Czas zatem na zmianę mojego działającego telefonu. Trzeba przecież nadążać za postępem. W pracy koledzy już mają to głupio by było nie mieć. I tak dalej i tak dalej. Przychodzi przysłowiowy dziesiąty – robimy płatności. Skąd wtedy to zdziwienie, gdzie są te ciężko zarobione pieniądze?!

Dorastają dzieci. Przyglądają się temu jak funkcjonują rodzice i otoczenie. Nie mają innej edukacji w tym zakresie, więc zupełnie nieświadomie uczą się złego gospodarowania środkami. Życia ponad stan. Życia – „jakoś to będzie”.

Co się dziwić, kiedy duże gospodarki działają bardzo podobnie powiększając deficyty budżetów. Owszem. W takich gospodarkach znacznie łatwiej jest zwiększać przychody nowymi podatkami, ale też trudno jest ciąć wydatki. Tak bywa najczęściej, kiedy gospodaruje się nie swoimi środkami…

Ty gospodarujesz własnymi, więc dlaczego czerpiesz ze złych wzorców?

Nigdy nie jest za późno żeby się ogarnąć. Nidy nie jest za późno, żeby nauczyć się lepiej gospodarować finansami. Dawać lepszy przykład dzieciakom, które może dzięki temu lepiej poradzą sobie w przyszłości.

Kiedyś czytałem na blogu, jak jego autor wstawał 20 minut wcześniej, żeby zastanawiać się jak poprawić swoje finanse. Spisywał te pomysły i z czasem je realizował optymalizując wydatki i lepiej gospodarując powstałą nadwyżką.

DLATEGO naucz się sobie odmawiać!

W pierwszej kolejności naucz się zadawać pytanie CZY JA TEGO NA PRAWDĘ POTRZEBUJĘ?! Czy na prawdę muszę kupić nowy telewizor? Czy muszę mieć nowy telefon?

Notuj wydatki

Notuj swoje wydatki, żeby przyjrzeć się temu, na co wydajesz pieniądze. Upewnij się, że już wydane pieniądze nie wylądują w śmietniku. Sam przecież nie wyrzuciłbyś pieniędzy. Dlaczego zatem wyrzucasz jedzenie? To przychodzi znacznie łatwiej.

Żeby poprawić swoją kondycję finansową skup się na poprawie i racjonalizacji swoich wydatków. Pracuj nad zdolnością zadawania pytań DLACZEGO! Nad umiejętnością odmawiania sobie samemu. 

 

Wkrótce także praktyczne porady, jak zapanować nad kosztami stałymi naszego domowego gospodarstwa.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wordpress Social Share Plugin powered by Ultimatelysocial