Relacyjne wyzwania, czyli musiałeś mnie źle zrozumieć…

Podaj mi to tamto… Stoi obok tego… No wiesz… Noooo… właśnie to… Nieeee! No przecież mówię Ci wyraźnie! Czy Ty mnie w ogóle słuchasz?!

Zastanów się ile razy w życiu ktoś Cię nie zrozumiał lub Ty kogoś nie zrozumiałeś, zrozumiałaś…

Ilekroć ktoś przychodzi do mnie z problemem, bardzo staram się poznać możliwie obiektywnie całą sytuację. Problemy, o których piszę najczęściej są wynikiem nieporozumień. Sztuka konwersacji, retoryki jest stara jak świat i od początków jej istnienia można mówić o różnych interpretacjach tych samych treści. Nawet tych pozornie bardzo prostych.

Na treningach często pada pytanie: jaka forma komunikacji jest najbardziej skuteczna? Wtedy aktywni uczestnicy podnoszą swoje tezy, że komunikacja werbalna, niewerbalna, treść pisana lub, że „to zależy”.

I w sumie to prawda. „To zależy” to dobra odpowiedź, którą pokrótce rozwinę.

Prosimy o podanie talerza. Proste? Proste. Zobaczmy jednak, jak z pozoru prosta potrzeba będzie zarazem trudną.

Kiedy jesteśmy w trakcie czynności nalewania zupy i leżą obok nas przygotowane talerze na zupę, to prośba dla jej odbiory faktycznie jest bardzo prosta. W innej sytuacji proszony otwiera szufladę i ma kilka różnych wzorów talerzy do wyboru. Pojawia się pierwsza trudność. Jeśli nas zapyta, „który dokładnie” to mamy szanse uzupełnić naszą prośbę, ale jeśli nie zapyta i poda nam inny talerz niż chcieliśmy, to może spowodować kilka konsekwencji. Zatrzymamy nalewanie zupy i skupimy się na wskazaniu palcem lub dopowiedzeniu:
– Nie. Nie ten. Podaj mi ten… i tu kończymy w sobie jedynie znanej formie.

Dalej oczekujemy talerza, ale nie nalewamy zupy.

Prosta prośba w zależności od kontekstu wymaga uzupełnienia. Co ważne, nie można przesadzić, żeby nie zakłopotać, czy ośmieszyć osoby proszonej. Nie można także pominąć istotnych danych opisujących oczekiwany przedmiot.

Zobaczcie, jak wiele jest w rękach osoby komunikującej.

Dokładność wypowiedzi, to jeden z ważniejszych aspektów komunikacji. Uzupełnienie wypowiedzi stosownymi gestami wspomagającymi z pewnością będzie pomocna. Warto pamiętać, że wypowiedź można wzmocnić nie tylko gestami, ale także obrazem, grafiką, czy tonem.

Trudno przecież opowiedzieć bez pokazywania wzoru, że chodzi nam o narysowanie kilku połączonych ze sobą figur geometrycznych. Problemem przecież będzie po pierwsze ich rozmieszczenie, a następnie miejsce łącznia, i zapewne kilka innych problemów ze skalą na czele.

Czyli przywiązujemy uwagę do kompletności komunikatu.

Równie ważne jest reagowanie odbiorcy na to, co powiedzieliśmy. Nie wystarczy zapytać, czy zostaliśmy zrozumiani, bo wtedy zwykle zobaczymy skinienie głowy lub głuche TAK. Parafrazowanie to lepsza metoda tylko czy nasz rozmówca ją zna?

Jak upewnić się, czy zostaliśmy zrozumiani?

Poprawne pytanie do odbiorcy nie brzmi CZY mnie zrozumiałeś, ale JAK mnie zrozumiałeś. Warto także stworzyć atmosferą sprzyjającą zadawaniu pytań. Jeśli nasz komunikat nie został w całości dobrze zrozumiany, to będzie szansa na jego uzupełnienie. Bo przecież brak tej przestrzeni i poirytowanie z naszej strony blokuje dalsze pytania i decyduje o fiasku zadania i dalszej irytacji już po obu stronach komunikatu.

Pozwól, że podsumuję w pięciu punktach:
  1. Komunikat dostosuj do poziomu wiedzy, świadomości i zaangażowania odbiorców
  2. Mów językiem zrozumiałym dla wszystkich i używaj możliwie kompletnych narzędzi (treść, ton głosu, gest, obraz, itp.)
  3. Bądź uważny – obserwuj i słuchaj swoich rozmówców
  4. Proś o podsumowanie lub sam parafrazuj
  5. Stwórz przestrzeń na pytania

W zależności od sytuacji możesz rozbudować powyższe punkty, bo jeśli Twój komunikat był zadaniem, o którego wykonanie prosisz, to dla większości zespołów elementem koniecznym będzie kontrola.

Pamiętaj także, że Twoje zaangażowanie przechodzi na odbiorców. Mów z pasją i bądź autentyczny.

Dla siebie warto stworzyć pole do popełnienia błędu, ale o tym innym razem…

You may also like...

2 komentarze

  1. Adriana pisze:

    Dziękuję za ten fantastyczny artykuł! Sama zajmuję się komunikacją i językiem. To nasze podstawowe narzędzie komunikacji a zupełnie nie przykładamy do niego wagi. Język zaczyna się w naszej głowie, to tu rodzi się myśl-komunikat, który „ubieramy” w słowa, które mają znaczenie, następnie osadzamy je w strukturze zwanej syntaksą i wypowiadamy w odpowiedni sposób, czyli nadajemy znaczenie również dzięki intonacji (realizacji fonetycznej). Uff! To wszystko jest bardzo skomplikowanym mechanizmem i często (zbyt często) obserwuję, że nie mając świadomości tego mechanizmu, niedoceniany go i używamy w sposób powierzchowny, doprowadzając do problemów komunikacyjnych. Ja-nadawca i Ty- odbiorca to dwie różne osoby z różnymi filtrami- stąd „nieporozumienia” jeśli się nie przyłożymy do procesu komunikacji. Staram się o tym mówić w ramach misji mojego bloga #Świadomyużytkownikjęzyka (i dotyczy to zarówno języka ojczystego jak i obcego).

    • Woytech pisze:

      Dziękuję za Twój komentarz! Cieszę się, że podobał Ci się wpis i cieszę się także, że myślimy podobnie o komunikacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial

Podoba się blog?