fbpx

Formowanie nawyków

Jakie nawyki pomagają odnieść sukces i co to jest sukces

Wszystko w twoich rękach, zarówno w kontekście nawyków, jak i sukcesu. O ile nie jestem w stanie zapewnić cię o twoim sukcesie, o tyle mogę zapewnić, że to o czym rozmawiałem z moim gościem Michałem Michałowskim, działa.

Często powtarzam, że wiele rozwiązań testuję na sobie. Bywa, że dzięki temu zmieniam zdanie na temat jakiegoś problemu, czy zagadnienia. Bez otwarcia się na nowe i bez zmierzenia się z widmem porażki, nie można mówić o rozwoju, a ja przecież to Wojtek od rozwoju (tak nazwały mnie koleżanki Agnieszki za czasów naszych mastermind’ów).

W serii odcinków o tematyce pro zdrowotnej mówiłem o połączeniu nawyków, które u mnie sprawdza się do dziś. W dalszym ciągu podczas mycia zębów robie przysiady, które czasem urozmaicam innymi ćwiczeniami.

Nawyki są ważne, bo pozwalają niemalże bezwiednie wykonywać czynności, które mogą wnieść wiele pozytywów w twoje życie. Żeby cię pocieszyć, powiem, że już dziś twoje życie bogate jest w nawyki, których może nawet nie jesteś świadomy. Poza oczywistymi nawykami, jak wspomniane wcześniej mycie zębów, masz inne, które wpływają pozytywnie na twoje życie oraz te, które mogą mieć wpływ negatywny. Te drugie to nie tylko nawyki związane z nałogiem, choć pewnie przede wszystkim.

Jak zatem koncentrować się na tych nawykach, które wnoszą więcej dobrego niż złego? Jak wyzbyć się tych, które są dla nas utrapieniem?

Droga wydaje się być prosta i jak w większości takich przypadków są pewne rozwiązania, które można uznać za uniwersalne, sprawdzające się u większości, oraz te, które należy testować lub wypracowywać indywidualnie.
Żeby nie brzmiało to tak strasznie, to w każdej z dróg możesz liczyć na wsparcie takich osób, jak Michał, który nie tylko chętnie dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem, ale też realnie pomaga swoim klientom budować nawyki.

Jestem przekonany, że warto pracować nad swoimi nawykami i wierzę w to, że po przesłuchaniu tego odcinka będzie ci łatwiej to zrobić.

Jako uzupełnienie naszej rozmowy Michał przygotował wyciąć ze swojego bloga oraz fragment swojej książki, czyli materiał, który posłuży ci, jako wsparcie na drodze do budowania pozytywnych nawyków. Wystarczy, że skomentujesz ten wpis, a ja wyślę ci ten materiał na maila.
Najciekawszy komentarz zostanie wybrany, a jego autor otrzyma książkę Michała, jako dodatkową nagrodę.
Warto się zatem przyłożyć. Czas na komentowanie masz do końca czerwca 2020.
POWODZENIA!

Michał poleca:
„Atomowe nawyki. Drobne zmiany, niezwykłe efekty” – James Clear
„Skuteczne nawyki” – Brendon Burchard
„Twoje nadprzyrodzone zdolności” – Joe Dispenza

Kontakt do Michała:
https://michalmichalski.com/
https://www.linkedin.com/in/michalmichalskiofficial/
https://www.facebook.com/MichalMichalskiOfficial

Dziękuję za wsparcie swoim patronom!

Wszyscy patroni mają dostęp do treści podcastu i wpisów z wyprzedzeniem. Pomagają mi wybierać gości i tematy do podcastu.
Ja dwoję się i troję, żeby za to wsparcie otrzymali jak najwięcej korzyści. Zapytaj ich, a może i ty zgodzisz się dołączyć do tej sympatycznej gromadki.
Wielkie DZIĘKUJĘ
 Arturowi,
Zbyszkowi,
Michalinie,
Krzyśkowi,
Wiktorowi,

oraz wszystkim, którzy wolą pozostać anonimowi – Wielkie dzięki!!!


 

Zapraszam też do zapisania się na podcastowy newsletter!

Wraz z grupą zapalonych słuchaczy, a zarazem twórców podcastów, wybieramy do niego najciekawsze i najnowsze odcinki polskich podcastów. Co sobotę, do porannej kawy, wysyłamy do ciebie wyjątkową kompilację.
Już dziś możesz sprawdzić, co poleciliśmy do tej pory w zakładce archiwum. Wejdź na stronę i sam się przekonaj.

 

Podcast do czytania:

Rozwój osobisty dla każdego.

Odcinek 75.

Formowanie nawyków. Jakie nawyki pomagają odnieść sukces i co to jest sukces

 

W tym odcinku usłyszysz:

 

Kim jest Michał Michalski?

Jakie są pasje Michała?

O czym jest książka „Jak zmienić nawyki i wzmocnić silną wolę”?

Czym są nawyki?

Jak zacząć budować i wzmacniać pozytywne nawyki?

Jak oduczyć się złych nawyków?

Jak sport pomaga w budowaniu pozytywnych nawyków?

Co to jest strategia budowania nieudanych nawyków?

Jak działają „wskazówka” i „nagroda” przy budowaniu nawyków?

Czy sport jest lekarstwem na wszystko?

Jakie książki poleca Michał?

Gdzie można znaleźć Michała w sieci?

Jak otrzymać prezent od Michała?

 

 

Ja nazywam się Wojciech Strózik, a Ty będziesz właśnie słuchał 75. odcinka podcastu Rozwój osobisty dla każdego, który nagrywam dla wszystkich zainteresowanych świadomym i efektywnym rozwojem osobistym.

 

W dzisiejszym odcinku moim gościem był Michał Michalski. Rozmawialiśmy o nawykach, więc to coś, co bardzo mnie, ale także myślę i Ciebie, interesuje. Przypomnę Ci, że w poprzednim odcinku moim gościem była Zofia Sidorowicz-Janeczko, która dała słuchaczom bardzo dużo wskazówek dotyczących powrotu na rynek pracy, powrotu do pracy. Nie tylko odcinek dla mam, w pomocy którym Zofia się specjalizuje, ale również dla każdej osoby, która obecnie lub wkrótce będzie szukać pracy.

 

Mało tego – osoby, które skomentują ten odcinek na stronie poradnikowo.com/rodk074 otrzymają wskazówki, które przygotowała dla Was Zofia.

 

Polecam też zostawić kontakt do siebie na stronie poradnikowo.com, tak żebym mógł od czasu do czasu coś do Ciebie napisać.

 

Zapisz się też proszę na newsletter podcastowy na stronie najlepszepolskiepodcasty.pl, w którym co sobotę przesyłamy do Ciebie garść wybranych selektywnie, subiektywnie, ciekawych, wartościowych, zabawnych podcastów sprawdzonych przez nas podcasterów, więc gorąco do tego namawiam.

 

Dziękuję też patronom, za wsparcie, którego mi udzielają. Dziękuję też za pytania do gości, które bardzo często powodują, że odcinek jest bardziej ciekawy, a i patron otrzymuje konkretną, interesującą go odpowiedź od gościa. Więc jeśli i Ty chcesz mieć wpływ na kształt i formę tego podcastu, to również serdecznie zapraszam Cię do przyłączenia się do grona patronów. Wystarczy, że wejdziesz na stronę patronite.pl/RODK i wybierzesz próg, który Cię interesuje i jest dla Ciebie odpowiedni.

 

A w dzisiejszym odcinku usłyszysz o tym, jak budować nawyki, jak zastąpić te, które mają na nas, czy na nasz organizm, negatywny wpływ, i jak osiągać dzięki temu lepiej i szybciej swoje osobiste i biznesowe cele. A dla uważnych słuchaczy, tym razem również czeka nagroda, więc zapraszam do wysłuchania tego odcinka.

 

Kim jest Michał Michalski?

 

Michał Michalski: Cześć wszystkim, cześć Wojtek. Ja nazywam się Michał Michalski. Bardzo mi miło, że możemy porozmawiać, spotkać się. Jestem osobą, która, można powiedzieć, zawodowo zajmuje się pomaganiem innym w zmianie i budowaniu nawyków. To jest taka moja jedna noga biznesowa. Jeżeli chodzi o tą drugą, to pracuję z przedsiębiorcami, z pracownikami nad umiejętnościami miękkimi, nad podnoszeniem kompetencji managerskich, a więc tutaj pracuję w sektorze B2B. A oprócz tego, to jestem osobą, która na scenie czuje się, jak ryba w wodzie. Bardzo lubię występować publicznie, świetnie mi to wychodzi, czuję to flow z publicznością i to zawsze był mój konik i cieszę się, że czasami mogę to też robić biznesowo. Teraz więcej konferencji online, wcześniej offline i mam nadzieję, że jak najszybciej wrócę właśnie na tę scenę na żywo. To tak, tyle by było zawodowo o mnie i o tym, czym się zajmuję.

 

Wojciech Strózik: A oprócz tego jesteś jeszcze, co warto podkreślić, autorem książki.

 

Tak, tak. Zupełnie o tym zapomniałem, z tego względu, że to jest akurat ta sprawa związana z nawykami. W temacie pomagania innym odnośnie nawyków, to ja tutaj mam swoją książkę „Jak zmienić nawyki i wzmocnić silną wolę”. Ta książka – na pewno będę o niej później wspominał w kontekście już konkretnych rzeczy, o których będę mówił – ona jest takim produktem tzw. topowym, pierwszym, który jest polecany osobom, które chcą zmienić swoje nawyki, bo tam jest całe kompendium wiedzy.

 

Oprócz tego prowadzę też konsultacje indywidualne i często po prostu pomagam klientom indywidualnie podczas sesji, konsultacji. Pracujemy przez kilka tygodni, miesięcy, nad konkretnymi zmianami – o tym pewnie będziemy mówić. Do tego jeszcze, w kontekście tych nawyków, prowadzę blog, który jest już dostępny oczywiście bezpłatnie i tam dzielę się swoją wiedzą odnośnie nawyków, silnej woli, wytrwałości i tematów dokoła z tym związanych.

 

Jakie są pasje Michała?

 

Świetnie, bo właśnie o tym będziemy dzisiaj rozmawiać. Zadam Ci jeszcze jedno pytanie, które zadaję zwykle, a później powiem, to co chciałem powiedzieć teraz – mam nadzieję, że mi nie ucieknie. Ja się trochę domyślam, jaka będzie odpowiedź odnośnie tego pytania. Co jest Twoją pasją albo jakie masz pasje?

 

W sumie moje życie składa się z dwóch takich głównych wiodących pasji, bo gdzieś tam mam dużo zajawek, mam dużo rzeczy, które lubię robić, ale dwie takie główne pasje, które są ze mną od lat, to jest sport, wszelaka aktywność fizyczna. Przez ponad 10 lat trenowałem lekkoatletykę, tak bardzo aktywnie – występowałem na mistrzostwach Polski, tam pięciokrotnie byłem w finale mistrzostw Polski i to była spora część mojego życia, czyli takie można powiedzieć półamatorskie, półzawodowe trenowanie. Bo jednak w lekkoatletyce jest tak, że żeby być profesjonalistą, i żeby z tego żyć, to trzeba występować na mistrzostwach świata czy igrzyskach. Do takiego momentu nie doszedłem, jednak ten trening był dla mnie ważny. Więc sport. Teraz robię trochę inne rzeczy, ale dalej jestem w sporcie.

 

I druga pasja, to psychologia. W psychologii się zakochałem, jak byłem jeszcze w gimnazjum, miałem chyba 14 lat. Wtedy przeczytałem pierwszą książkę z zakresu psychologii, to była książka Philipa Zimbardo „Motywacja i uczenie się”. I pamiętam, że od tamtego czasu wszystkie materiały, które były w temacie psychologii, konsumowałem i potem przekładałem na swoje własne życie. Sprawdzałem, testowałem, byłem bardzo ciekaw, jak to działa w życiu. Potem kontynuowałem tę ścieżkę pod kątem studiów psychologicznych, i tak gdzieś tam te moje pasje się łączą ze sobą na co dzień. A teraz głównie zajmuję się właśnie psychologią – sport jest tylko i wyłącznie hobbystycznie.

 

Dzisiaj miałeś okazję potrenować, bo wróciłeś z Kołobrzegu, czy z jakiego miejsca?

 

Tak, tak. Dzisiaj byłem w Kołobrzegu, ponieważ zdarza mi się ostatnio coraz częściej, z czego się bardzo cieszę, surfować na Bałtyku. Na Bałtyku, nie wiem, czy wiesz, czy nasi słuchacze wiedzą, bo mało osób o tym wie, ale normalnie można surfować. Są pewne miejsca, pewne takie spoty – jak to się mówi w surferskiej nomenklaturze – czyli takie miejsca, gdzie tworzą się fale, w których możemy pływać na falach, bez żadnych żagli, bez żadnych latawców – czyli mówimy tu o czystym surfingu, gdzie mamy tylko deskę, fale i nas. Dzisiaj akurat serfowałem w Mrzeżynie, bo troszeczkę jest to miejsce osłonięte od wiatru, a dzisiaj był bardzo mocny wiatr, stąd też przenieśliśmy się z Kołobrzegu. Ale wczoraj surfowałem w Kołobrzegu. Dzisiaj jest sztorm na Bałtyku, więc fale były bardzo fajne. Co prawda trochę wiało, trochę za mocno. Ale tak, tak, jak najbardziej. Jak mnie nie ma w domu, to często jestem nad morzem, pływam na falach. Wtedy jest ze mną ograniczony kontakt, ciężko się do mnie dobić, bo po prostu jestem w swoim żywiole.

 

O czym jest książka „Jak zmienić nawyki i wzmocnić silną wolę”?

 

Ale to zapewne niesamowicie ładuje akumulator i przewietrza głowę. Więc gratuluję i trochę też zazdroszczę, bo ja siedzę w domu, ale moje motywacje są teraz na innym poziomie. To co chciałem powiedzieć, zanim zapytałem Ciebie o pasje, to właśnie to, że ja kiedyś podzieliłem się – testowałem którąś z aplikacji do słuchania audiobooków – i podzieliłem się książką o nawykach. Teraz już nie pamiętam dokładnie którą, czy to była „Siła nawyku”, czy „Mądrzej, szybciej, lepiej” – autor ten sam – ale tam od razu ktoś mi napisał w komentarzu, że jest właśnie też bardzo fajna książka rodzimego autora i tak trafiłem do Ciebie. Więc – jesteśmy.

 

Bardzo miło mi usłyszeć te słowa! Ale się ucieszyłem! Bardzo się cieszę, bo moja książka jest książką nieznaną, mogę tak powiedzieć, bo myślę, że rozeszło się około kilkuset egzemplarzy, gdzieś tam może ponad tysiąc. To jest bardzo, bardzo mało, biorąc pod uwagę polski rynek. Ja tę książkę sprzedaję własnymi nakładami sił – to jest self-publishing i ta książka ma naprawdę ogromny potencjał. Jestem pod wrażeniem, jakie maile potrafię dostawać od osób, które gdzieś tam przeczytały tę książkę, wdrożyły.

 

To było takie moje marzenie. Jak zaczynałem pisać książkę, myślałem sobie: kurczę, ale fajnie by było, żeby ktoś tak kiedyś do mnie napisał, kogo nie znam. Wiesz, jak to jest, jak na początku tworzysz swój pierwszy jakiś produkt, no to znajomi go przeczytają, ale co będzie, kiedy stanie się ten moment, kiedy ktoś nieznany przyjdzie i coś powie o twoim produkcie, o twoim dziele czy tam, w tym przypadku, książce. I pamiętam, jak dostałem swojego pierwszego maila, to było mniej więcej rok po wydaniu tej książki, to bardzo się ucieszyłem.  I teraz za każdym razem bardzo doceniam to, jestem wdzięczny za to, że ktoś o tej książce wspomina. A ludzie wspominają, bo jak z nimi rozmawiam, to okazuje się, że naprawdę mówią, że to jest produkt, o którym nie można mieć złych opinii, bo wszystko jest bardzo konkretne, dokładnie opisane.

 

Ja też wiem, bo przeszukałem, przygotowując się do napisania tej książki, cały internet w języku polskim, angielskim, a nawet w hiszpańskim – bo też trochę po hiszpańsku mówię – i znalazłem wszystkie możliwe rzeczy w kontekście nawyków. Odkopałem wszystkie możliwe materiały, badania; sam też prowadziłem badania w tym temacie i też sprawdzałem to od strony naukowej i wiem, że znalazłem takie „smaczki”, których nie znajdzie się nigdzie indziej. Takie elementy, takie składowe nawyków, takie wiadomości, które na przykład były na całym świecie czytane przez 15, 20 osób, bo był to jakiś bardzo trudny do przeczytania angielski artykuł, gdzie ja przez niego przez trzy wieczory, linijka po linijce, musiałem doczytać, tłumaczyć. Tam były fajne rzeczy, tylko były napisane tak trudnym językiem, były tak trudne do znalezienia, że pewnie mało kto zadał sobie ten trud, żeby tam sięgnąć, a były bardzo pomocne, przydatne.

 

No i właśnie stąd cieszę się bardzo, kiedy ktoś wspomina o książce, bo to jest w sumie chyba taka jedyna z rzeczy moich biznesowych, zawodowych, którą stworzyłem i mogę powiedzieć w 100%, że naprawdę dałem z siebie wszystko. Nie ma tam ani grosza takiego lenia, który czasem mówi: Jest dobrze, zostaw i idź dalej. Tylko było: Jest dobrze, ale będzie jeszcze lepiej. I nie mówię tutaj o perfekcjonizmie, ale o tym, że naprawdę, jeżeli czułem, że ten fragment już mógłby być do druku, ale wymaga poprawy, bo uważam, że może być lepiej napisany, to go poprawiałem. I to jest jedyna rzecz, którą zrobiłem tak dobrze, jeżeli chodzi o mój rozwój zawodowy. Nigdy tak dobrze nie przygotowałem się do żadnej konferencji, do żadnego spotkania, do żadnej rozmowy z klientem, jak przez pół roku pisania tej książki i tworzenia jej.

Czym są nawyki?

 

To chyba lepszej reklamy książce nie mogłeś już zrobić, ale cieszę się, że o tym powiedziałeś. Na pewno nawiążemy do tej książki jeszcze pod koniec naszej rozmowy, bo słuchacze dostaną coś od ciebie w prezencie, ale to powiemy o tym trochę później. A teraz, ponieważ nawyki są czymś ciekawym, interesującym, ważnym dla każdego, kto choć odrobinę interesuje się swoim rozwojem, czy samodoskonaleniem, czy rozwojem zawodowym, bo te nawyki bardzo często pomagają w naszej pracy zawodowej – czy to jest kwestia pracy na etacie, czy prowadzenia własnego biznesu – dobrze jest mieć dobre nawyki. Żeby zacząć, to może wyjaśnijmy, jak należy rozumieć albo czym jest nawyk?

 

To jest dobre pytanie. Bo popularnie każdy z nas intuicyjnie rozumie, czym jest nawyk. Generalnie nie mamy trudności, żeby operować tym słowem, ale pytanie właśnie: Co się za nim kryje? Nawyk to – zacznę może najpierw od takiej definicji, ale za chwilę ją wyjaśnimy, jeśli coś tam może będzie niejasne, na prostszy język – to taka wyuczona sekwencja zachowań, które następują regularnie po poprzedzającym je bodźcu. Czyli mówiąc teraz po polsku i tłumacząc to – nawyk to jakieś zachowanie, które wykonujemy co określony czas. Może być codziennie, może być pięć razy dziennie, może być dwa razy w roku – tutaj nie ma ograniczeń.

 

To nie znaczy, że robimy coś codziennie. To też jest jeden z takich mitów, które często słyszę. Tylko to jest po prostu coś, co występuje po pewnym bodźcu, czyli po jakiejś sytuacji, czyli my mówimy tu o jakiejś wskazówce, w kontekście „pętli nawyku”, ale to już będę wyjaśniał dalej. Czyli po jakiejś sytuacji, która się dzieje, np. jest niedziela i mamy nawyk chodzenia do kościoła, no to generalnie myślimy sobie: OK, jest niedziela, idę do kościoła. Tak? Są brudne naczynia i mamy nawyk zmywania od razu po zjedzeniu posiłku albo wstawiania tych naczyń do zmywarki, to ta sytuacja, że te naczynia są brudne, bo właśnie skończyliśmy jeść, powoduje, że jeżeli mamy taki nawyk, to po prostu za każdym razem, jak te naczynia będą brudne, wstawimy je do zmywarki albo pójdziemy je przemyć.

 

Tym, najprościej mówiąc, jest nawyk. Jest to automatyczna sekwencja zachowań, to znaczy, że on dzieje się niejako bez naszego świadomego wysiłku. Czyli nie muszę za każdym razem myśleć o tym, żeby te naczynia wstawić czy umyć, tylko po prostu to robię. Bo już tyle razy to robiłem, bo już tyle razy to powtórzyłem. Możemy też potem o tym porozmawiać, ile czasu potrzeba, ile razy potrzeba powtórzyć, żeby to zbudować. Ten automatyzm. Ale generalnie na razie zostajemy na tym poziomie podstawowym – czyli tyle razy zostało to powtórzone, że po prostu weszło mi w krew, jak my to mówimy kolokwialnie, no i tak już po prostu robię, tak już mam.

 

Nawyki, co jest ważne, funkcjonują nie tylko w zachowaniach. Często o tym mówię, że są też nawyki dotyczące sposobu myślenia. Przecież my mamy określone nawyki dotyczące myślenia o nas samych. Jeżeli ponosimy porażkę, albo osiągamy sukces, albo czujemy jakieś emocje, to też wtedy reagujemy w pewien sposób nawykowo. Tak jak się nauczyliśmy – albo sami mamy jakieś sposoby reagowania albo zostały one w jakiś sposób nam narzucone przez środowisko. Więc to też są sposoby reagowania emocjonalnego, to też są nawyki w emocjach, nawyki w myśleniu. Nie tylko w zachowaniu – na to chciałem zwrócić uwagę. Mam nadzieję, że w miarę wyjaśniłem. Jeżeli coś potrzeba, to zapytaj.

 

Myślę, że bardzo jasno. Na początku zacząłeś bardzo taką naukową regułą, ale rozwinąłeś to bardzo ładnie – w moim odczuciu. Ja tylko chciałem do tego dopytać, bo Ty mówisz, że nawyk jest czymś poprzedzony, a ja się zastanawiam, czy nawyk może poprzedzać jakąś inną czynność. Dla wielu słuchaczy nawykiem, mam nadzieję, jest mycie zębów. I coś oczywiście dzieje się przed myciem zębów, ale zwykle jest to jedna z ostatnich czynności, jakie wykonujemy przed pójściem spać. Więc może to być też nawyk, który poprzedza inną czynność – można tak na to też patrzeć?

 

Tak, jak najbardziej. To są tzw. sekwencje tych nawyków i my mamy ich w życiu bardzo dużo. Przecież nawet zobacz, najprostszy przykład wychodzenia z domu. Co robisz zanim wyjdziesz? Jedni zaczynają od założenia butów, inni zakładają kurtkę, ale jak zakładamy buty, to na początku wkładamy prawą, lewą stopę. To też jest nawyk, bo nie zastanawiamy się świadomie, czy prawą, czy lewą – po prostu ją wkładasz. Potem wiążesz tego buta, to też robisz nawykowo.  Następnie sięgasz po jakąś kurtkę albo łapiesz za klamkę, klucze, cokolwiek i wychodzisz. To też jest pewna sekwencja. I tak samo, tak jak mówisz, o tym myciu zębów.

 

Te wieczorne nawyki związane z pielęgnacją bardzo często u nas występują, ponieważ nawyk może być też wskazówką do następnego nawyku. I to jest jedna z najbardziej w ogóle skutecznych strategii budowania nawyków. Czyli jeżeli chcemy wprowadzić nowe zachowanie, nowy nawyk – już na wstępie damy trochę fajnego „mięsa” słuchaczom – to wprowadzajcie go na podstawie tego, który macie już zbudowany. Czyli dopasowujcie, dobierajcie do tych nawyków, które już macie. Świadomość tego, jakie ja mam nawyki, jest już pierwszym krokiem, który może być pomocny w tym, aby wprowadzać nowe nawyki, bo na ich podstawie możemy budować względnie łatwo nowe.

 

Jak zacząć budować i wzmacniać pozytywne nawyki?

 

Ja tu przytoczę jeden przykład za chwilę, bo skupmy się na początku na nawykach w tym rozumieniu pozytywnym. Jest jedno pytanie, które dostałem od patronów, ale zadam je trochę później, ono dotyczy raczej tych złych nawyków. Chciałem powiedzieć jedną rzecz, którą ja zastosowałem od mniej więcej stycznia, z książek, które przesłuchałem, przeczytałem. Dodałem do jednego nawyku czynność, którą powtarzam i ona też automatycznie, mam wrażenie, powoli stała się nawykiem. Czyli – podczas mycia zębów nie stoję bezczynnie w łazience, tylko robię przysiady. To jest taka jedyna czynność, która mi się bardzo fajnie zakorzeniła, ale gdyby słuchacze chcieli wplatać czynność, którą chcą, aby była nawykiem, to jakie inne jeszcze pomysły, jakie ty propozycje dajesz swoim np. klientom czy osobom, które konsultujesz, żeby wzmacniać jakiś nawyk, w co je wplatasz i co to zwykle jest? Na przykład ludzie często mówią: Nie mam czasu na czytanie książek, chciałbym, żeby to było nawykiem. Nie mam czasu na rozwijanie się, uczenie, szkolenie lub cokolwiek innego. Jak to zrobić, żeby nad tym zapanować i połączyć to, i żeby to się stało nawykiem?

 

To jest bardzo dobre pytanie. W ogóle gratuluję ci wplecenia tego nowego nawyku robienia przysiadów. To jest bardzo sprytne.

 

70 przysiadów w 2 minuty – to tak mniej więcej wychodzi.

 

70 przysiadów w 2 minuty? OK. Spróbuję, spróbuję.

 

Szczoteczka 2 minuty z kilkoma sekundami, więc takie sprawne robienie przysiadów – 70. Kiedyś liczyłem, skupiałem się na ilości, a teraz robię trochę różne, przeplatane, więc już nie liczę, żeby to było 70. To czasami jest mniej, są głębsze, ale generalnie cały czas coś, żeby nie stać 2 minuty w łazience, tylko mieć z tego jakąś korzyść. Fajne, naprawdę.

 

Świetny pomysł! Ja często na przykład stoję na jednej nodze, bo wtedy angażujesz mięśnie głębokie brzucha, co też jest dobre do ćwiczenia stabilności, no i też to się przekłada pośrednio na wzmacnianie silnej woli. Ale to o tym ewentualnie możemy potem.

 

Przejdę do twojego pytania w takim razie, bo to jest bardzo dobre pytanie. Podam przykład może z mojej ostatniej sesji z klientem, bo akurat teraz jesteśmy w procesie. On wprowadza 28 nawyków porannych. Więc ma 28 zachowań, które buduje. To jest dużo. To zajmuje mu około 1,5 godziny, więc to jest całkiem sporo. Kiedy pracujemy nad takimi porannymi nawykami, to ludzie często – i tak też jest u niego, i to jest bardzo dobre – chcą na przykład rano ćwiczyć, mieć jakąś aktywność fizyczną. Nie musi to być żaden wielki bieg albo ogromny trening, ale wystarczy, żeby to chociaż było kilka minut na macie – rozciągania, jogi, brzuszków, przysiadów, pompek.

 

Drugą rzeczą, jaką ludzie najczęściej chcą robić, to wprowadzać nawyki związane z jakimś samorozwojem, czytaniem książek. Najchętniej również rano, żeby ten umysł już zaczął pracować, już generalnie zdobyć jakąś wiedzę przed wyjściem do pracy albo przed rozpoczęciem swoich działań. U niego te dwa nawyki też są.

 

Jeżeli chodzi o nawyk związany z aktywnością fizyczną, to już od ponad 1,5 miesiąca codziennie, dzień w dzień, bez w ogóle żadnego dnia przerwy – jestem z niego bardzo dumny – ma taką sekwencję związaną ze skakaniem na skakance, biegiem i innymi swoimi rzeczami. My to zrobiliśmy w następujący sposób. Jeżeli chodzi o kwestie związane z aktywnością fizyczną, to tak: zrobiliśmy „myk”, ponieważ wprowadziliśmy nawyk odwrócony, czyli nawyk rozkładania maty wieczorem poprzedniego dnia. Więc to, co robi, to rozkłada matę wieczorem i to jest jego nowy odwrócony nawyk. Jak rano wstanie – i ma też sekwencję związaną z tym, żeby wstać z pierwszym dzwonkiem budzika, żeby pójść do toalety, zrobić te swoje czynności, napić się szklankę wody, takie rzeczy – to potem od razu idzie na tę matę. Ta mata jest dla niego wprowadzona zaraz po tym, jak napije się wody, zrobi czynności związane z toaletą, czyli totalnie podstawowe. I od razu wchodzi. To jest ten przykład.

 

To nie jest jakieś odkrywcze, bo to jest po prostu jedno po drugim, tak u niego to działa. Ale myślę, że ciekawszy może być ten drugi nawyk, czyli związany z czytaniem, bo to wprowadzamy od dwóch tygodni. Wcześniej się nie udawało, ponieważ próbowaliśmy wprowadzić to wieczorem – pół godziny takiej sekcji czytania, rozwijania się. Wieczorem – jak później o tym wspomnę – mamy troszeczkę mniejsze zasoby silnej woli i jest po prostu trudniej. Więc warto jest te rzeczy robić rano, kiedy jesteśmy wyspani, o ile się wysypiamy i dobrze czujemy rano, bo niektórzy nienawidzą robić czegoś rano, to też trzeba dopasować.

 

U niego to jest tak, że podczas jedzenia śniadania – a że codziennie je na śniadanie swój ulubiony posiłek – to do niego po prostu poświęca czas i czyta książkę. Wcześniej było to przeglądanie wiadomości w internecie, czytanie jakichś artykułów na smartfonie. Teraz zostało to zamienione na czytanie książki i po prostu do śniadania wdraża sobie ten nawyk czytania książki.

 

W tym jest jeszcze kilka rzeczy, o których warto jest wspomnieć. Na przykład to, że notuje za każdym razem codziennie, na której jest stronie. To jest tzw. technika monitorowania postępów, która utwierdza go w procesie, czuje, że jest już troszeczkę dalej. Samo monitorowanie postępów, według badań, zwiększa naszą skuteczność o ponad 200%. Czyli dwukrotnie dłużej będziemy coś robić, statystycznie oczywiście, bo to może się różnić, jeżeli tylko i wyłącznie będziemy monitorować, czy coś zrobiliśmy, czy nie. Więc jak on zapisuje, na której jest stronie, to też ma od razu jasność, czy przeczytał, czy nie, czy poszedł do przodu, czy nie. I samo zapisywanie bez myślenia o tym, bez zadawania sobie żadnych pytań, już jest skuteczne i już pomaga. Tam są takie jeszcze rzeczy, które my dołożyliśmy, ale myślę, że to jest to, o czym bym ci chciał powiedzieć. Najczęściej jest tak, że klienci chcą rano wstać z pierwszym dzwonkiem budzika. Potem chcą napić się wody, więc to robią od razu – idą się napić wody. Potem od razu idą do toalety, a potem od razu biorą się za czytanie albo za robienie jakichś tam ćwiczeń, tego, co chcą.

 

Świetne rady i bardzo dużo tych nawyków. Ja myślę, że mógłbym twojemu klientowi jeszcze podpowiedzieć coś, co też testuję i bardzo często udaje mi się, aczkolwiek nie robię tego codziennie, bo nie miałem takiego założenia. Więc stąd pewnie nie jest to taka kwestia rytualna, ale w trakcie niektórych czynności związanych z poranną higieną czy właśnie z takim porannym ćwiczeniem, bo też staram się to robić poza wyjściem z łazienki. U mnie ten nawyk działa poprzez to, że ja sobie włączę na zegarku, że mam cykl ćwiczeń, więc robię przysiady, myjąc zęby, wychodzę i też jeszcze robię jakieś pompki czy inne podciąganie się na drążku. Bardzo często już mam słuchawki w uszach i już leci jakiś audiobook albo już słucham jakiegoś podcastu. Więc ta czynność też może dla twojego klienta być ciekawa pod takim kątem, jeśli celem jego nie jest czytanie książek, tylko po prostu zdobywanie jakichś umiejętności czy kształtowanie jakiegoś elementu rozwoju kompetencji miękkich czy innych obszarów. 

 

Dzięki. Dobrze, że o tym wspominasz. Często próbujemy łączyć parę rzeczy, i jak najbardziej to się sprawdza. To też zależy od celu, jaki ktoś ma. Ja na przykład próbowałem robić trening z audiobookiem, biegać z audiobookiem i tak dalej, ale po jakimś czasie stwierdziłem, że mija się to z celem. Bo kiedy biegnę, to chcę poznać swoje ciało, czuć się w tym biegu i rozumieć, czy jestem zmęczony bardziej bądź mniej i uzyskiwać tę świadomość. Wtedy ten audiobook i te informacje, które mi tam przechodzą, mi przeszkadzają – skupiam się na tym. To jest dobry sposób, żeby przebiec więcej, bo odciągamy nasze myślenie od tego zmęczenia i OK. Dla mnie jednak celem samym w sobie jest to, aby zdobyć większą świadomość na temat siebie i swojego ciała. Ja wolę odłożyć te wszystkie rzeczy, wolę przebiec mniej, bardziej się zmęczyć, ale po prostu poznać swoje granice troszeczkę bardziej i zrozumieć bardziej siebie. Ale to już jest kwestia indywidualna. Myślę, że takich nawyków, że robię kilka przysiadów, pompek rano, to tam nie trzeba nic wielkiego i można sobie oczywiście ten audiobook włączyć. Akurat mój klient lubi radio, muzykę, wiadomości i akurat to u niego funkcjonuje.

 

Jak oduczyć się złych nawyków?

 

No właśnie. To jest kwestia tego, jakie mamy cele. Ty powiedziałeś, że twoim celem głównym jest poznanie swoich możliwości, swojego ciała, wyczucie tego momentu zmęczenia, tego „punktu biegacza” czy jakkolwiek tą czynność nazwać. Inni będą mieli za cel główny słuchanie książki albo słuchanie podcastu w trakcie biegania i to bieganie jest dodatkiem, a u ciebie to książka byłaby dodatkiem. Więc jeśli cokolwiek przeszkadza, na przykład bieganie przeszkadza w słuchaniu, to rezygnujemy z biegania i słuchamy wtedy przy innych czynnościach, a jeżeli tobie słuchanie przeszkadza w bieganiu, to rezygnujesz z słuchania. Ten priorytet tu raczej gra rolę. Dobra. Bardzo dobrze, że powiedziałeś o tym wszystkim, bo to jest właśnie element budowania dobrych nawyków, ale największym wyzwaniem, mam wrażenie – i to jest dobry moment na pytanie od Patrona – jest to: Jak zrezygnować, oduczyć się złych nawyków? Trochę słuchałem o czym mówiliśmy wcześniej, więc mam pewne swoje pomysły, ale ciekaw jestem tego, co ty powiesz słuchaczom.

 

  1. To pytanie często pada i nic dziwnego, bo każdy z nas jakby się zastanowił, pewnie ma jakieś czynności – może nie każdy, ale większość – które chciałby zmienić na bardziej pozytywne. Zacznijmy od tego, że ja nie lubię nazywać nawyków złymi albo dobrymi. Często to mówię podczas swoich wystąpień, ponieważ nawyki są, można powiedzieć, albo pozytywne dla naszego życia albo negatywne. Ale de facto one nie są złe, ani dobre – to jest zbyt duże wartościowanie. Nawyki dają taką korzyść naszemu mózgowi, że w jakiś sposób może on sobie pójść na skróty, może doświadczyć czegoś szybciej i łatwiej, i w ten sposób oszczędza energię. Więc de facto są one pozytywne, nawet jeśli są negatywne dla naszego zdrowia, na przykład palenie papierosów – tu już nie dyskutujmy, czy to jest nawyk, czy już nałóg. Palenie papierosów jest negatywne dla naszego zdrowia, ale w pewien sposób dla naszego mózgu może to być chwilowa przyjemność, którą on akceptuje, on chce jej więcej. Tak? Więc de facto on nie rozróżnia złych i dobrych. I teraz pytanie, w jaki sposób się oduczyć tych negatywnych dla naszego zdrowia lub dla nas nawyków.

 

Pewnie o to chodziło.

 

Kwestia oduczenia się jest troszeczkę błędnym założeniem, ponieważ nawyki, które mamy, zostają z nami do końca życia. I nie możemy nawyków usunąć, nie możemy ich wyeliminować totalnie. Jeżeli już ktoś miał jakiś nawyk, to ten nawyk został zapisany za pomocą połączeń neuronalnych w mózgu. Te połączenia neuronalne zostały stworzone na podstawie zwykłego procesu uczenia się. Czyli, jak na przykład uczymy się słówek z języka angielskiego, powtarzamy te słówka i nauczymy się słówka „dom”, to słówko „dom” raczej będziemy pamiętać do końca życia. Jest szansa, że je zapomnimy, ale jest szansa, że jeśli je gdzieś usłyszymy, to nam się znowu przypomni. Generalnie, powtarzając sto tysięcy razy w ciągu życia po angielsku słówko „house”, to raczej będziemy pamiętać to słówko, i te połączenia zostały już zbudowane.

 

My mamy dwa okresy w życiu, kiedy połączenia neuronalne zaczynają zanikać. To jest okres, kiedy jesteśmy przed piątym, szóstym rokiem życia – to jest pierwsze wielkie wymieranie neuronów. Wtedy mamy najwięcej neuronów i nasz mózg ma największą liczbę tych połączeń, bo umierają te, które nie są potrzebne, są nieużywane – to jest kwestia ewolucji. Następnie drugie wymieranie neuronów jest koło 15, 16 roku życia, kiedy mamy okres dojrzewania. Dlatego właśnie tak trudno jest się czasem dogadać z dojrzewającymi dziećmi w domu, ponieważ one wtedy bardzo mają dużo zmian w mózgu i mają „remont w mózgu”, tak to można nazwać – bardzo dużo się wtedy dzieje.

 

Mówię o tym dlatego, że pokazuję też to, że jeżeli mamy teraz 30, 40, 50 lat i myślimy sobie, że nam jakieś neurony wymrą, które były wzmacniane przez ostatnie 10 lat, czy 5, czy 8 lat, to tak się nie zadzieje, one po prostu już sobie tam będą. I to, co sobie możemy zrobić, to możemy nabudować na te połączenia nowe, które będą nas kierowały ku nowemu nawykowi. Czyli, jeżeli na przykład mieliśmy nawyk obgryzania paznokci i chcemy stworzyć sobie zamiast tego nawyk świadomego oddychania, to wtedy ten nawyk obgryzania paznokci jest już zapisany, tworzymy sobie nowy. Czyli nie usuwamy tego nawyku, tylko zmieniamy ten na kolejny. Czyli wszystkie elementy tego obgryzania paznokci zostają, oprócz tego obgryzania paznokci, czyli to zachowanie jest zmienione na świadome oddychanie. Po jakimś czasie, jeżeli będziemy robić to często, jeżeli będziemy świadomie nad tym pracować, to po jakimś czasie ten nawyk będzie się stawał coraz silniejszy, będziemy coraz częściej świadomie oddychać w tych momentach, kiedy zwykle obgryzaliśmy paznokcie.

 

Będziemy to robić, ale może się okazać, że za kilka miesięcy, za kilka dni, tygodni, kilka lat, przyjdzie sytuacja stresowa, bo na przykład wyrzucą nas z pracy, ktoś nam przebije oponę i jeszcze dowiemy się, że nasze dziecko się rozchorowało i trzeba po nie przyjechać do przedszkola, to jest sytuacja stresowa i w tej sytuacji najpewniej będziemy obgryzać paznokcie, a nie świadomie oddychać. Po prostu kontrolę nad naszym działaniem przejmie układ limbiczny, który jest związany właśnie z tymi schematami, emocjami, które gdzieś tam funkcjonują i on po prostu sprawi, że wrócimy do tych starych nawyków. Dlatego właśnie ludzie czasem w emocjach wracają do palenia papierosów, choćby na chwilę. Dlatego właśnie, kiedy ktoś przestał się złościć na dziecko – czasem krzyknie, bo to jest zapisane dalej w naszym mózgu, od tego nie uciekniemy, to zostaje z nami do końca życia. Ale to, co jest dobre, to to, że w większości sytuacji, jeżeli zmienimy nawyk, zachowamy się tak jak chcemy, a nie tak jak jest to podyktowane tym nawykiem, który nam się nie podoba. W większości, nie we wszystkich, bo to nie da się tak totalnie we wszystkich, ale w większości tak. Myślę, że tak bym odpowiedział na to pytanie.

 

Myślę, że temat został wyczerpany. W bardzo wielu książkach jest jeszcze dodawany proces wychodzenia z nałogu, najczęściej alkoholowego, gdzie bardzo wielu osobom udaje się wyjść, ale właśnie w momencie, kiedy następuje sytuacja stresowa, część osób jednak wraca do tego nałogu. Chcę odnieść się jeszcze do tego wymierania połączeń neuronalnych. Widziałem całkiem niedawno film pewnego pana, który do młodzieży mówił o tym, dlaczego nie dogadują się z rodzicami, dlaczego rodzice ich nie rozumieją i dlaczego oni nie rozumieją swoich rodziców. I to było właśnie na temat tego, jak dużo jest połączeń w trakcie porodu, jak wiele jest później, bo ich musi być mniej z racji tego, żeby dziecko się urodziło z taką głową, a nie inną, później tych połączeń jest bardzo dużo. Później one faktycznie wymierają i później znowu się dzieje dużo w okresie dojrzewania. Ja myślę, że fajnie będzie podłączyć ten materiał – link do tego filmu wrzucę w opisie tego podcastu – bo to warto, żeby zarówno młodzi, jak i osoby, które mają lub będą mieć nastolatka w domu, zobaczyli ten film, bo on bardzo wiele wyjaśnia. I to nie jest kwestia żadnej upartości, złośliwości okresu dojrzewania, tylko jest to czysta biologia, tak po prostu jesteśmy zaprogramowani i każdy z nas przez to przechodził.

 

To ja jeszcze dorzucę od siebie w takim razie wykład, który jest dostępny na YouTubie. On jest odnośnie tego „remontu w mózgu” – co się wtedy dzieje. On trwa 26 minut, jest stosunkowo krótki, więc dorzucę też do tego, jakby kogoś ten temat interesował. To jest, myślę, w podobnym temacie, więc proponuję to.

 

Może się okazać, że to jest dokładnie to samo. A jeśli nie, to słuchacze zobaczą dwa materiały – oba na pewno wartościowe. Ja bardzo lubię takie filmiki, bo one wiele wyjaśniają, a jeżeli wiemy więcej, to automatycznie potrafimy się do tego lepiej przygotować i lepiej podchodzimy do tego emocjonalnie i tak dalej. Tak, jak powiedziałeś, w momencie, kiedy jesteśmy w takim normalnym życiu, normalnym procesie, to łatwiej nam jest zapamiętać pewne nowe nawyki czy wdrażać je. Zastępować te złe nawyki, czy te, które mają, jak to powiedziałeś, negatywny wpływ, czymś, co ma pozytywny wpływ. A w momencie kryzysu znowu taka rzecz może wyjść na wierzch i będziemy, w twoim przykładzie, obgryzali paznokcie. Mamy tą świadomość, dlaczego tak się zadziało i jesteśmy w stanie szybko wrócić na tą drogę świadomego oddychania, a nie obgryzania.

 

Tylko dodam, że to jest jak najbardziej OK. I chcę, żeby to wybrzmiało i żeby każdy to zrozumiał. To jest jak najbardziej OK, że wracasz do tych nawyków negatywnych. Żebyśmy nie mieli takiego poczucia, że coś z nami jest nie tak. Żebyśmy nie mieli poczucia, że jesteśmy za słabi psychicznie – bo tak często ludzie o sobie myślą. Albo żebyśmy w ogóle nie mieli poczucia, że wstydzimy się za siebie, że to zrobiliśmy. W ogóle wstyd jest taką emocją, która bardzo, według badań, obniża naszą silną wolę. Jeżeli się wstydzimy, obniżamy silną wolę, to tym trudniej będzie nam znowu zrobić zachowanie, które bardziej byśmy chcieli. Więc zaakceptujmy to, że tak to jest. To jest w porządku i chciałbym, żeby to wybrzmiało.

 

Jak sport pomaga w budowaniu pozytywnych nawyków?

 

Świetnie, bardzo dobrze, że to powiedziałeś. Mnie by pewnie umknęło, a to jest bardzo ważna rzecz z uwagi na naszą pewność siebie, która z kolei jest decydująca w wielu innych obszarach. Michale, ty powiedziałeś, że twoją wielką pasją jest sport, był nią od zawsze, starasz się dalej go uprawiać. Ja tak słuchając pewnych rzeczy, rozmawiając z ludźmi, mam wrażenie – popraw mnie, jeśli to jest błędne wrażenie – że osoby, które spędziły wiele lat aktywnie uprawiając sport, mają większą umiejętność takiej systematycznej pracy, takiej większej konsekwencji. Bo to jest pewnego rodzaju nawyk i taka świadomość tego, bez względu na to, czy oni wiedzą, że to jest właśnie jakby założenie od strony psychologicznej, że to właśnie tak działa. W związku z tym chcę, żebyś albo to potwierdził, albo obalił. Żebyś też przeszedł później płynnie nad tym, jak pracować nad tymi dobrymi nawykami, czyli czy na przykład sport możemy wpleść w to, albo wręcz może powinniśmy, po to, żeby te dobre dla naszego organizmu nawyki bardziej utrwalać lub być może zastępować te złe. Albo budować te zwyczaje w oparciu o dużo większą ilość dobrych nawyków.

 

To założenie, o którym wspomniałeś odnośnie sportowców, którzy w teorii są bardziej wytrwali i konsekwentnie realizują inne rzeczy w swoim życiu, niż tylko te sportowe, jest jak najbardziej trafne. Są badania, które o tym mówią. Pokazują osoby, które wcześniej miały przeszłość sportową, często zajmują wyższe stanowiska, mają odczuwalnie wyższą jakość życia, zarabiają więcej pieniędzy. Tutaj cytuję wyniki badań – nie przytoczę teraz autorów, ale myślę, że to nie jest na ten moment najbardziej istotne – te badania są rzetelne, sprawdzałem, także spokojnie, o to się nie martwmy.

 

Poza tym nawyk sportu jest niezwykle ważny, ponieważ w nawykach jest coś takiego, jak „nawyki kluczowe”. „Nawyki kluczowe”, to takie, które są, można powiedzieć, takim świetnym podłożem do wyrastania innych pozytywnych nawyków. Właśnie aktywność fizyczna, aktywność sportowa, jest jednym z „nawyków kluczowych”. Czyli to oznacza, że jeżeli będziemy ją wprowadzać i budować jako nawyk i zacznie to nam wychodzić, to od razu zaczniemy bardziej zwracać uwagę na przykład na to, co jemy. Zaczniemy na przykład jeść zdrowiej. Zaczniemy zwracać uwagę na to, jaką mamy postawę ciała – nie będziemy siedzieli tacy zgarbieni przy komputerze, tylko będziemy bardziej chcieli mieć prosty kręgosłup, bo będziemy czuli, że coś tam jest nie tak, bo zaczęliśmy się ruszać i rozumieć swoje ciało.

 

Będziemy też mieli większą energię, więc będziemy w stanie realizować więcej rzeczy, będziemy bardziej produktywni, będziemy robić więcej w krótszym czasie. Dzięki temu ujdą z nas pewnego rodzaju napięcia, więc pewnie w kontaktach z innymi, w naszych relacjach, będziemy bardziej spokojni, bardziej opanowani. Jest mnóstwo rzeczy, które się dzieją, kiedy wprowadzamy „nawyki kluczowe” i właśnie jednym z takich „nawyków kluczowych” jest przede wszystkim sport. Nawiązując do mojego klienta, to on się dziwił, dlaczego w 1,5 miesiąca nie je słodyczy i nie ma na nie ochoty. Bo od 1,5 miesiąca wprowadził nawyk codziennych ćwiczeń aktywnych rano i to połączyło mu się z tym, że jego organizm nagle przestał mieć jakąś wielką ochotę na słodycze i to bez żadnego wysiłku, żeby jakoś je chować, nie kupować i w ogóle nie ulegać tym pokusom. Po prostu tak było.

 

Bo w pewnym sensie poprzez nasze nawyki, poprzez nasze zachowania, my wpływamy na to, kim jesteśmy. Wpływamy na, nie chcę mówić naszą osobowość, bo to jest za duże słowo, ale w jakiś sposób zmieniamy siebie, zaczynamy troszeczkę uważać, patrzeć na siebie inaczej, mieć o sobie inne zdanie, że jesteśmy bardziej zdrowymi osobami. Dopasowujemy się do tego, więc pociąga to za sobą kolejne zmiany.

 

Miałem potem przejść płynnie do tego o czym wspomniałeś, do tego w jaki sposób ten nawyk sportu wprowadzać, tak? OK. To jest bardzo popularne. Jak były wyniki badań na temat tego, jaki nawyk ludzie chcą wprowadzić, to sport był tam kosmicznie wysoko – nie wiem, czy nie wygrał – ale był bardzo wysoko. To znaczy, że ludzie ogólnie mają trudność z tym – chcą bardzo, ale nie do końca im to wychodzi. Widać to, jak pójdziemy sobie na jakąś siłownię w styczniu – postanowienia noworoczne, a potem przyjdziemy sobie w maju. Albo nie, w maju to już blisko wakacji, no to może raczej w marcu. Jest o wiele więcej osób.

 

Generalnie, jak pracuję i rozmawiam z ludźmi o wprowadzeniu nawyku sportu, to zaczynamy sobie od tego, że pierwszym w ogóle krokiem do wprowadzenia jakiegokolwiek nawyku jest jasne i bardzo konkretne określenie, jak ten nawyk ma wyglądać. Czyli, co ja dokładnie chcę. To nie ma być powiedzenie: Bieganie, ani: No będę ćwiczyć w domu na przykład pompki, brzuszki, przysiady. Tylko to ma być konkretnie. Jeśli bieganie, to ile minut albo jaki dystans. Jaki jest twój plan. Jeżeli już wyznaczysz, ile minut i jaki dystans, to powiedz w takim razie, gdzie będziesz biegać, jaka jest twoja trasa. Potem, kiedy już wyznaczysz, to masz już gotowe, czyli będę biegać tu, tu i tu, tyle, tyle i tyle, Jeżeli będziesz ćwiczyć, to wyznacz dokładnie, jak długo, ile minut albo ile powtórzeń tych ćwiczeń chcesz zrobić, ile serii, jak ma wyglądać twój trening. Jeżeli ćwiczysz z filmikiem na YouTubie, gdzie ktoś Cię prowadzi, to świetnie, masz konkret, bo robisz to, co ktoś ci tam pokazuje i zgodnie z tym funkcjonujesz.

 

Jedną z największych przeszkód, która stoi między ludźmi a nawykami, jest to, że my mówimy bardzo ogólnie. Bo kiedy powiemy sobie: chcę więcej biegać albo chcę biegać częściej, to to dla nas nic nie znaczy. Chcę biegać trzy razy w tygodniu, 500 metrów, dwa kółka wokół mojego bloku. I to jest w porządku. Teraz wiem dokładnie czego chcę. I to jest bardzo trudne.

 

Ja często nawet, jak prowadzę webinary i ludziom opisuję to, tak jak tobie, to dalej, kiedy oni piszą ten swój konkretny zwyczaj w tym nawyku, to dalej pojawiają się pewne trudności. Czyli na przykład chcę się uczyć języka angielskiego. OK, ale z jakiej książki, ile stron będziesz przerabiać podczas tej nauki – jedną, dwie, czy chcesz też mówić, czy na końcu masz sobie wylosować temat i przez dwie minuty starasz się opowiadać o tym temacie, żeby też wdrażać kwestie mówienia? Wszystko musi być bardzo konkretnie.

 

Jeżeli ktoś chce czytać książkę – to jaką? Wyznacz sobie tę książkę, wybierz i nie zastanawiaj się za każdym razem, którą masz czytać, tylko po prostu weź jedną i ją dokończ. To wszystko się łączy, i to jest pierwszy krok.

 

Drugi krok, jak już wyznaczymy, że chcemy na przykład biegać te dwa kółka wokół bloku – dlaczego te dwa kółka, a nie na przykład dwa kilometry? Dlatego, że ja jestem zwolennikiem takich nawyków, które się nazywają tiny habits. To jest koncepcja zaproponowana przez dr B.J. Fogg, który jest naukowcem badającym nawyki w Stanach. I polega ona na tym, że to są nawyki, które są bardzo małe. Zaczynamy od czegoś najmniejszego możliwego do wykonania, jak na przykład jedna pompka dziennie. To musi być tak łatwe, abyś nie był w stanie temu odmówić. Po prostu nie jesteś w stanie nie zrobić jednej pompki dziennie. No OK, nawet jak masz cały dzień spotkań, idziesz do toalety i robisz pompkę dziennie. To jest proste. I on tak właśnie robił.

 

Nie wiem, jak sobie wyobrażasz naukowca, ale ja sobie wyobrażam jako takiego chuderlaka, który siedzi nad stertą książek i swoim komputerem i on taki był. Tak, że pod kątem mojego stereotypu bardzo trafiłem. I on zauważył to i po prostu zaczął się martwić o swoje zdrowie fizyczne – bo nie miał tuszy, ale nie był w ogóle wysportowany, więc postanowił, że będzie robił pompki. Robił pompki tylko wtedy, kiedy był w toalecie. Za każdym razem, kiedy załatwiał się w toalecie, brał, jak tam było brudno papier na dłonie, i robił pompki. Za każdym razem robił jedną pompkę, potem przeszedł do dwóch, i tak się okazało, że dziennie robi ponad sto pompek i generalnie to mu pomogło. Ale zaczynał właśnie od tego, że jedna pompka po skorzystaniu z toalety za każdym razem.

 

 

Co to jest strategia budowania nieudanych nawyków?

 

To jest taka strategia, którą ja polecam i co jest jeszcze ciekawsze, to w tej strategii możemy ująć strategię budowania nieudanych nawyków. To też jest bardzo ciekawe, bo wyobraź sobie, że chcesz zbudować nawyk ćwiczenia na siłowni trzy razy w tygodniu – popularny nawyk. Co jest w tym trudne? Nie jest w tym trudne to, żeby przyjść, żeby trener pokazał ci ćwiczenia i je zrobić. W sensie, żeby trener pokazał ci ćwiczenia i zrobić, to nie jest kłopot. Nie jest też kłopotem to, żeby pobiegać na bieżni i ją włączyć – to jest wszystko łatwe. Generalnie, jak robić trening wiemy, bo to jest oczywiste, jest mnóstwo wiedzy w internecie albo można sobie wynająć trenera.

 

To, czego nie wiemy i czego nie umiemy, to budowania regularności chodzenia na tę siłownię. Zanim zaczniesz ćwiczyć na siłowni, to zbuduj sobie nawyk nieudanych treningów, czyli twoim zadaniem nie jest zrobienie treningu. Twoim zadaniem jest przyjście na siłownię, dotknięcie szafeczki, zrobienie jej zdjęcia i wrócenie do domu. I przez pierwszy miesiąc chodź i dotykaj szafeczki. Naucz się robić nieudane treningi. Zbuduj tą konsekwencję, zbuduj tą systematyczność, a potem pozwól sobie na to, żeby zrobić dopiero trening. I w ten sposób, metodą małych kroków, jesteś w stanie osiągnąć więcej, niż od razu rzucać się na głęboką wodę i powiedzieć: Dobra, to od przyszłego tygodnia chodzę trzy razy w tygodniu i będę robił godzinny trening. To jest kosmicznie trudne na początku. Oczywiście, to niektórym wychodzi, jak najbardziej, ale statystyka pokazuje, że raczej dosyć rzadko, może nie każdemu i nie wszystkim. To byłby ten pierwszy krok, czyli określenie tego konkretu, który chcemy realizować. Najlepiej by był mały, jak już wspomniałem.

 

Jak działają „wskazówka” i „nagroda” przy budowaniu nawyków?

 

Kolejny krok, to jest określenie – w „pętli nawyku” to się nazywa wskazówką – sytuacji, która poprzedza działanie. Czyli: kiedy ja będę to robić, kiedy ja będę działać? Na przykład, jeżeli rozłożysz sobie rano matę i ją zobaczysz, bo masz tak ułożone mieszkanie, że idziesz do toalety, z toalety do kuchni, a z kuchni wchodzisz i widzisz matę, to wtedy od razu, kiedy ją zobaczysz zacznij ćwiczysz. I ćwiczysz tylko wtedy, kiedy widzisz matę. Czyli jest to dla mnie sytuacja, która mi podpowiada: Hej, dobra, to teraz idziesz na matę i odpalasz ten filmik z tą panią czy panem z internetu, który ci pomaga, i ćwiczysz lub sam coś robisz. To jest określenie takiej konkretnej wskazówki. I teraz należy połączyć te nowe nawyki z tymi starymi. Czyli zastanówmy się, jakie mamy stare nawyki i do nich dopiszmy nowe, które chcemy zrobić. Niech one będą dla nas wskazówką.

 

Czyli, jeżeli ktoś ma już nawyk zaparzania sobie kawy albo ty masz nawyk mycia zębów, to świetnie tutaj zrobiłeś, że dołączyłeś sobie te przysiady. Na zaparzenie kawy też się trochę czeka, więc też można w tym czasie zacząć coś robić, przeczytać chociażby jedną stronę. Jedna strona dziennie na pewno sprawi, że nabierzesz ochoty na więcej i prędzej czy później usiądziesz do tej książki znowu w innym czasie i przeczytasz tej książki więcej. To już jest w ogóle jakiś plus. No i tak właśnie wygląda drugi krok, czyli wybieramy jakąś konkretną wskazówkę, sytuację, po której zaczynamy działać. Ona zawsze istnieje. To jest ważne. Bo niektórzy myślą: Ja po prostu robię, bo robię. Ale robisz, bo ci się przypomni, że masz zrobić. Masz wskazówkę związaną z twoją myślą. Dokładnie. Więc to zawsze gdzieś tam funkcjonuje.

 

No i trzeci element to jest nagroda. Nagroda to jest kolejna, jedna z największych przeszkód, dla których ludzie nie budują nawyków, ponieważ my nie myślimy o tym i nie wiemy często – myślę, że to wynika z braku wiedzy – że nagroda funkcjonuje w nawykach zawsze. Każdy nawyk ma swoją nagrodę. Nawet jeżeli ty jej nie dostrzegasz, to ta nagroda funkcjonuje i jest wpisana w ten cały nawyk. W tych pozytywnych i w tych negatywnych dla nas nawykach. Więc warto taką nagrodę sobie zaplanować.

 

My, Polacy, nie lubimy jakoś tak bardzo siebie kulturowo doceniać, chwalić i myślę, że stąd też wynika to, że myślimy sobie: No ale to, że ja założyłem buty i wyszedłem pół metra przed blok, to nie znaczy, że ja mam sobie jakąś nagrodę za to dawać. No przecież, no co to jest? Ale właśnie tak, masz sobie dawać, bo właśnie pokazujesz swojemu mózgowi, uczysz go, że to małe zachowanie założenia butów i wyjścia jest już zachowaniem, które jest pożądane, żeby je powtórzyć jutro i być może pójść krok dalej, albo być może zrobić kółko wokół bloku. To już jest to, czego chcesz się nauczyć. Więc wtedy planujesz sobie taką nagrodę. Czasem ona jest naturalna, na przykład masz satysfakcję, że zrobiłeś coś dla siebie, bo przebiegłeś jakiś dystans, bo zrobiłeś 70 przysiadów podczas mycia zębów i czujesz wewnętrzną satysfakcję i to jest OK.

 

Ale to, co ja zauważyłem, co jest skuteczne na początku pracy z nawykami, to aby dodać sobie do tej wewnętrznej nagrody, często satysfakcji, nagrodę zewnętrzną. Czyli na przykład coś, co będzie dla ciebie miłe i jest zewnętrznym bodźcem, czyli na przykład zjedzenie czegoś, co lubisz: banana, truskawki albo nawet cukierka czy kawałka czekolady. Przecież to nie jest kłopot, żeby sobie zjeść mały kawałek czekolady, szczególnie gdzieś tam rano, do godziny 12 większość słodyczy, jakie zjadamy, jest spalane w ciągu dnia. Ja z takiego założenia od lat wychodzę i jest dobrze. Więc jeżeli zjemy sobie rano kawałek czekolady czy ciastka, to się nam nic nie stanie i to jest od razu pobudzenie takie dla organizmu: hej, jest cukier, jest przyjemnie, jest high taki pocukrowy. To też jest dobre, OK? Ale to nie musi być cukier, to może być na przykład posłuchanie swojej ulubionej piosenki, to też jest zewnętrzny bodziec, który do nas dociera i w jakiś sposób motywuje i który nam pomaga.

 

Ja robiłem tak, że włączałem swoją ulubioną piosenkę minutę po budziku. Jak mnie budził i wstałem z tym pierwszym dzwonkiem budzika, to dostawałem nagrodę minutę po tym w postaci właśnie tego, że leciała mi moja ulubiona piosenka. A nawet fragment wycięty z tej piosenki, który najbardziej lubiłem. A jeżeli leżałem w łóżku i nie wstawałem z tym pierwszym dzwonkiem i słyszałem, że to po prostu mi się włącza, to myślałem sobie: No, nie mogę być takim przegranym, że tu już mi śpiewają hymn zwycięstwa, a ja jeszcze leżę w łóżku i nie wstałem z tym budzikiem. To też mnie motywowało, żeby wstać z tego łóżka. Ta nagroda jest istotna i dobrze jest sobie ją zaplanować wewnętrznie, jeśli ona się dzieje, poklepać nawet po plecach, odhaczyć sobie „zrobione” w kalendarzu, to też jest jakaś satysfakcja, dla niektórych, nie dla wszystkich oczywiście. Albo dodać właśnie taką nagrodę zewnętrzną, coś co jest dla nas przyjemne.

 

Ostatnie to, żeby ta nagroda działa się natychmiast. Czyli nie tak, że jeżeli ja teraz zrobię, to wieczorem sobie odpocznę, poczytam i obejrzę film. Tylko jeżeli ja teraz zrobię, to ja teraz mam nagrodę, bo przecież chcesz nauczyć swój mózg, że to zachowanie teraz ma być nagrodzone i ma być powtarzane. Nie odkładajmy nagrody na później. Najlepiej niech to będzie natychmiast. Często moi klienci niosą ze sobą swoje ulubione owoce, batony czy inne rzeczy, bo kiedy na przykład będą w jakimś tam miejscu i coś zrobią, to mają przy sobie gotową nagrodę albo słuchawki, żeby sobie coś miłego włączyć i to działa.

 

Świetnie! Bardzo dobrze, że o tym powiedziałeś, bo o tej wskazówce i o tej nagrodzie też słyszałem i czytałem w książce, ale to jest właśnie największym problemem w zrozumieniu tego przez osoby, które ten nawyk chcą budować. Wiedzą o wskazówce, wiedzą o nagrodzie, ale nie bardzo potrafią to przełożyć na swój język. I ja teraz chciałbym na swoim przykładzie trochę o tym porozmawiać. Chciałbym, abyś mi wskazał, co jest moją wskazówką i czy ja ją dobrze interpretuję lub na tych przykładach, o których rozmawialiśmy. W momencie, kiedy ja powiedziałem sobie, że w trakcie mycia zębów będę robił sobie przysiady, to mam wrażenie, że mycie zębów jest dla mnie wskazówką. 

 

Zgadza się.

 

Super. A nagroda, to już jest jakby druga kwestia, czyli na przykład satysfakcja – chociażby taka krótka – że zrobiłem te przysiady, udało mi się, nie znalazłem wymówki, tylko po prostu to zrobiłem. To może być forma nagrody. Ale ta nagroda może być niewystarczająca i w perspektywie czasu trzeba wymyśleć jakąś bardziej konkretną, co?

 

Wiesz co, to zależy. Jeżeli u ciebie działa taka nagroda, to jest ona wystarczająca. Dla mnie też często sama satysfakcja jest wystarczająca, ale wiem, że nie u każdego tak działa system poznawczy i motywacyjny, więc niektórzy potrzebują czegoś zewnętrznego. Nawet moi klienci często potem mówią: Michał, ale ja już nie mam żadnej nagrody. Ja już po prostu kiedyś sobie odhaczałem w kalendarzu, teraz nie odhaczam i dalej robię. Jezus, gdzie jest moja nagroda! I to właśnie jest tak, że ta nagroda czasami zanika, ona po prostu staje się coraz bardziej wewnętrzna. Bo nawyki dążą do tego, aby to wszystko się działo wewnątrz – nie dostajemy zewnętrznej nagrody za zawiązywanie buta, tylko wewnętrznie wiem, że mogę wyjść teraz, bo mam buty na nogach. Więc to funkcjonuje na zasadzie: OK, wiem, że zrobiłem te przysiady, wiem, że to jest dla mnie fajne, podoba mi się i koniec. Nie muszę niczego więcej. To akurat jest fajne wplecione w bardzo silny nawyk mycia zębów, który masz, więc też jakby łatwiej ci to było wpleść i zbudować.

 

Drugą wskazówką, o której rozmawialiśmy jako przykład, była mata. Mata będzie w tym momencie wskazówką do robienia ćwiczeń, do wejścia na matę, na przykład twojego klienta. Ale mówiliśmy też o tym, że na przykład kawa robi się chwilę w ekspresie, czy to przelewowym, czy ciśnieniowym, i w tym momencie można zrobić choćby pięć przysiadów, choćby dwie pompki. To wtedy ten element, czy ten czas robienia kawy, też jest lub nawet powinien być traktowany jako wskazówka?

 

Tak, i żeby on był konkretnie określony. Czyli to, że ja wstawiam kawę, naciskam jakiś tam przycisk, to jest to wskazówka – naciskam przycisk i od razu przechodzę do działania.

 

  1. I nagrodą może na przykład być napicie się później tej kawy?

 

Dokładnie tak.

 

Super. To cieszę się, że to dobrze rozumiem i mam nadzieję, że pomagamy słuchaczom też to lepiej zinterpretować i zrozumieć. A ja jeszcze chciałem podsumować jakby cały ten wywód, bardzo ładny i mądry, odnośnie sportu. Nie rozbudowywać go bardziej, bo ty już powiedziałeś wszystko, co w tym temacie chciałem usłyszeć i co było ważne dla słuchaczy. Taką jedną wskazówkę dla tych, którzy chcieliby pomóc swoim dzieciom w przyszłości budować nawyki. Warto chyba zaszczepiać tę kulturę fizyczną, czyli prowadzić na jakąś piłkę nożną czy prowadzić na zajęcia lekkoatletyki, albo jakieś inne aktywności, które będą wyrabiały tą regularność. Jeżeli jest to nawet trening raz w tygodniu czy dwa razy w tygodniu, to prowadzimy, bo to w przyszłości naszemu dziecku pomoże na etapie, chociażby w szkole, budować nawyki związane z uczeniem się, a później czymś, co pomoże im czy w pracy zawodowej, czy w prowadzeniu własnego biznesu. Tak to rozumiem.

 

Tak, zdecydowanie. To jest ważne, żeby na tym etapie, kiedy kształtujemy naszą tożsamość – to się dzieje około 12, 13 roku życia, a nawet wcześniej. Nawet potem, to cały czas się przecież zmienia, ogólnie jesteśmy ukształtowani psychicznie dopiero po 30 roku życia. Stąd nie można zostać prezydentem szybciej, niż jak się ma 30 lat, bo to wynika ze struktury naszego mózgu. Jeżeli będziemy prowadzić dzieci na takie zajęcia, to one nie tylko osiągną to, o czym mówiłeś. Bo te wszystkie zalety z uprawiania sportu, o których powiedziałeś, są jak najbardziej świetne, ale ja bym na przykład dodał jeszcze to, że nauczą się zarządzania organizacji swojego czasu – bo im mniej czasu mają, tym szybciej muszą, żeby pójść na trening, zrobić lekcje. Jeżeli się trening podoba to tym bardziej zrobienie lekcji czy nauczenie się na sprawdzian, będzie dla nich istotne. A kiedy już przyjdą, będą zmęczenie po tym treningu i się okaże, że czegoś nie zrobili, to w obowiązku będzie to, żeby to dokończyć. I to też jest ciekawe.

 

Przecież my w życiu często jesteśmy zmęczeni, a mimo wszystko mamy jakieś rzeczy do zrobienia i chcemy na przykład je zrealizować. I co? I wtedy pytanie: czy zrobisz, czy nie zrobisz? Jeżeli miałeś ten sport wcześniej w swoim życiu i bywały takie sytuacje, to już się nauczyłeś, wytworzyłeś nawyk tego, że OK, moje ciało jest już zmęczone, chce mi się leżeć, spać, oglądać seriale, ale wiem, że ważne jest dla mnie na przykład to, aby popracować nad rozwojem swojego biznesu dodatkowego, nad poczytaniem, nad pograniem na gitarze, na pianinie, mojej pasji, cokolwiek. I to będzie wtedy bardzo, bardzo cenne.

 

Czy sport jest lekarstwem na wszystko?

 

Czyli, wracając do tego pytania: Jak pracować nad dobrymi nawykami? – zacznij małymi krokami uprawiać sport. A później cała reszta posypie się, można powiedzieć, kaskadowo, czy też lawinowo, bo zaczniesz zwracać uwagę na to, co jesz, odechce ci się jakichś przekąsek, słodyczy, które być może były problemem w tym, żeby uzyskać odpowiednią wagę i tak dalej, i tak dalej. Więc pewnie gdzieś te rutyny, te zwyczaje, będą wpływały na odnoszenie potencjalnie założonych sukcesów w innych dziedzinach.

 

Wiesz, Wojtek, ja myślę, że to jak najbardziej tak funkcjonuje. Tylko chciałbym, żeby też nie wybrzmiało to tak, że ten sport jest teraz lekarstwem na wszystko, bo to też nie zawsze tak działa. Ale chciałbym, aby jedna rzecz wybrzmiała. Jeżeli zaczynasz budować nawyki i masz jakiś pomysł na to, żeby je zrobić, to chyba nie najlepszym pomysłem jest zaczynanie od sportu. Dlatego, że to jest bardzo trudny nawyk do zbudowania.

 

Ja się skłaniam często ku temu, żeby zacząć od czegoś jeszcze prostszego, po to, żeby zrozumieć, jak działa mechanizm nawyku na nas samych. Co na nas działa? Na każdego trochę inaczej działają pewne wskazówki, na każdego inaczej działają pewne nagrody. Obserwuję to, jak pracuję z klientami – u jednego jest to skuteczne, u drugiego tamto. Ale ważne jest, że wszystkich łączy jedna rzecz. Jeżeli już nauczysz się budować na jednym jakimś najprostszym zachowaniu, na tym wyrzucaniu śmieci, na tym zmywaniu naczyń, na czymś totalnie podstawowym, nauczysz się budować i świadomie zbudujesz ten nawyk, to wtedy każde kolejne zachowanie stoi przed tobą otworem i już nie będzie tajemnicą robienie tego. Zauważysz schematy, które zadziałały wcześniej i je przenosisz na nowe zachowanie. Nauczysz się, że na przykład dla ciebie mega fajne jest odhaczanie sobie zrobionych rzeczy i przy kolejnym zachowaniu, przy tym sporcie, po prostu wdrożysz to. A kiedy zaczniesz od sportu i ci to nie wyjdzie, bo to jest dosyć trudne, to może się okazać, że nie odkryjesz tego, że to odhaczanie tych rzeczy jest dla ciebie ważne.

 

Albo że wyobrażanie sobie, jakieś wizualizacje, są dla ciebie istotne. Wtedy nie dość, że nie zrobisz tego sportu, to jeszcze nie masz tej wiedzy na temat właśnie siebie i nie masz tej świadomości. Ja bym polecał, żeby zacząć od czegoś totalnie najprostszego i to na przykład, co ty robisz – te przysiady podczas mycia zębów – są świetnym pomysłem, są bardzo proste, pomysł z parzeniem kawy jest bardzo prosty. Specjalnie celowo podaję takie pomysły, bo pewnie słuchacze mogą sobie myśleć: Kurczę, Michał, no mówisz o takich rzeczach, a ja chciałbym coś więcej, chciałbym coś innego, poświęcić na przykład godzinę dziennie na rozwój swojego dodatkowego źródła dochodu. Albo na naukę rzeczy, które mnie interesują. Ale właśnie nie chcę o tym mówić, ponieważ chciałbym, żeby słuchacze zrozumieli, że najprostsze czynności zbudowane za pomocą tego, o czym powiedzieliśmy, dadzą potem to, że możemy zwiększać trudność i iść dalej.

 

Wyobraźmy sobie, że mamy przeskoczyć jakąś wysokość, przebiec jakiś dystans, to nie biegnijmy od razu za dużo, nie skaczmy za wysoko, tylko zacznijmy od tej niskiej poprzeczki. Dlatego chciałbym, aby to wybrzmiało, że to jest istotne. Chociaż ten sport jak najbardziej może zadziałać i jest świetnym nawykiem. Ale czasem warto sprawdzić, czy może nie będzie mi łatwiej zacząć od czegoś innego.

 

Bo też wiemy, że jednym z czynników, które pomagają budować nawyki jest przyjemne zachowanie. Czyli im bardziej dane zachowanie jest przyjemne, tym jest łatwiej nam to zbudować – to jest logiczne. Jeżeli na przykład chcemy biegać, a nie lubimy biegać, to może spróbujmy roweru, może spróbujmy pływania, może spróbujmy przysiadów czy podnoszenia ciężarów. Zmieniajmy to. Jeżeli nie lubimy w ogóle sportu, a uwielbiamy czytać książki, a chcemy zainteresować się inwestowaniem w nieruchomości, to może zacznijmy czytać w tym temacie pewne rzeczy, które nas interesują. Może właśnie to jest nasza droga, a potem, po jakimś czasie, do tego sportu wrócimy i w naszej formie przyjemnej go zrobimy albo go nie zrobimy, jeżeli go nie potrzebujemy.

 

Jakie książki poleca Michał?

 

Dokładnie tak. Super! Świetnie, że to powiedziałeś. Myślę, że to jest bardzo ważne. Ja zagalopowałem to tego sportu, bo mam wrażenie, że ja jestem tym, u którego pewnie ten sport sprawdziłby się bardziej, ale, tak jak powiedziałeś, niektórzy wolą poczytać książkę czy pospacerować. Cokolwiek by to było, co pomoże budować nawyk, a później pozostałe nawyki. Bardzo dobrze. Dziękuję ci za twoje doświadczenia. Ja po prostu miałem trudność w przebiciu się – i bardzo dobrze. To tylko dobrze świadczy o tym, że to, co powiedziałeś, jest wartościowe dla słuchaczy. Dla tych, którzy chcieliby trochę więcej o tym poczytać – wiemy, że ty jesteś autorem książki. Tę książkę też podlinkujemy do opisu tego podcastu, ale tych książek jest na pewno więcej. Ja też miałem okazję kilku, głównie ostatnio, posłuchać. Ciekaw jestem, jaką ty książkę, czy książki, poleciłbyś na przykład do budowania nawyków – ale to nie musi być koniecznie to. Jaką książkę lub inną pozycję poleciłbyś słuchaczom lub osobom, które są zainteresowane rozwojem?

 

Dobrze. To jest dobre pytanie. Może pozwolę sobie polecić trzy książki. Jedną, która jest stricte związana z nawykami. Może polecę raczej książki, blogi, osoby, bo to są osoby, które tworzą też bloga, mają oczywiście swoją książkę. Drugą, która jest mniej troszeczkę związana z takimi popularnymi nawykami, o których mówimy i trzecią, która jest niezwiązana, ale która bardzo mocno wpłynęła na moje życie i chyba po raz pierwszy w życiu będę ją w ogóle komuś polecał. Nigdy o niej nie mówiłem, ale teraz pomyślałem sobie, że to zrobię.

 

Zacznijmy od tych związanych stricte z nawykami. Przede wszystkim uważajcie na książki o nawykach, bo jak na przykład czytacie sobie „Siłę nawyku”, to jest tam świetnie opisana amerykańska historia, której całą wiedzę merytoryczną można streścić na 15, czy 20 stronach. Bo jak czytałem, to byłem trochę zawiedziony tym, że tak mało wiedzy. Od tej książki też się trochę zaczęła moja przygoda, bo zobaczyłem ją i mówię: Hej, ta książka ma chyba ponad 300 stron, czy tam jeszcze więcej, a kurczę tak mało wiem, tylko tę „pętlę nawyku” poznałem. Więc zacząłem zgłębiać to i troszeczkę już inaczej do tego podszedłem w swojej książce. Uważajcie na takie książki, bo one są fajne, ale tam jest mało takich przykładów, które będą dopasowane do życia.

 

Osobę, którą polecam, to jest James Clear. Jest to amerykański bloger, pisze na temat nawyków, ma bardzo fajną książkę. Nie mogę sobie przypomnieć teraz tytułu, możemy ją podlinkować. Jego koncepcja polega na tym, aby być 1% lepszym każdego dnia. Czyli, żeby coś 1% lepiej robić każdego dnia, bo wtedy jak sobie policzymy matematycznie, to wychodzi, że po roku będziemy 37 razy lepsi w tym, co robimy, a jeżeli będziemy robili coś 1% gorzej w ciągu dnia, to będziemy generalnie kilkanaście, kilkadziesiąt razy gorsi w tym. Po polsku ta książka się nazywa „Atomowe nawyki”, tam chyba jest jeszcze drugi człon tego tytułu. To jest książka o budowaniu takich atomowych, małych nawyków, które potem dają duże zmiany. To tę książkę polecam, jeżeli stricte chodzi o nawyki. Ja też go sprawdziłem, wiem, że ta wiedza, którą on ma, jest oparta na badaniach naukowych, co też ja czynię. Jest też przepracowana z klientami, co również sam czynię. Wiem, że on jest fajnym merytorycznie autorem.

 

Kolejna osoba, którą chciałem polecić, to Brendon Burchard. Jest to książka – nawet mam ją na swoim telefonie – właśnie, zawsze mam trudność z zapamiętywaniem tytułów, ale zaraz to znajdę.

 

Mamy wiele wspólnego…

 

  1. To jest książka o tym, jak zmienić takie „nawyki” związane z tym, kim jesteśmy. Czyli na przykład ktoś chce rozwijać swój biznes… „High Performance Habits” – to jest ta książka. To są takie nawyki wysoko efektywnych, produktywnych ludzi. Ta książka została chyba wydana w języku polskim jakiś czas temu. Jest to książka, w której on używa słowa „nawyk” do rzeczy, które moim zdaniem nie mogą być nazywane nawykami, bo na przykład mówi, żebyśmy zmienili to, w jaki sposób myślimy o naszych celach i żebyśmy inaczej na nie patrzyli. Można powiedzieć, że to w jakiś sposób jest nawyk, ale tu już nie wchodzę w szczegóły. Troszeczkę mam zgrzyt, jeżeli o to chodzi, ale sedno tej książki jest takie, że on jest osobą, która spędziła bardzo dużo czasu z ludźmi, którzy osiągali dużo rzeczy. Zobaczył czego im brakuje, na podstawie tego zrobił badania naukowe i teraz te badania opublikował i tak kolejno całą koncepcję.

 

Tam jest 7 takich nawyków, które są nazywane „nawykami”, chociaż mówię o tym z przymrużeniem oka. Ale one są bardzo pomocne ogólnie w życiu, jeśli chodzi o rozwój naszego biznesu, zwiększenie naszej efektywności, skuteczności i w ogóle takiego sensu w życiu. Bo on zauważył, że ludzie często mogą mieć pieniądze, pracę, innych ludzi, świetną rodzinę, być szczęśliwi, ale brakuje im po prostu „tego czegoś”. On „to coś” znalazł i każdemu pokazuje w tej książce, gdzie to może być. Jeśli chcesz teraz coś skomentować do tego, to zapraszam, zanim przejdę do tej trzeciej osoby.

 

Nie, nie. Wymień tę trzecią osobę, jak najbardziej.

 

OK, dobra. Trzecia osoba, to jest zupełnie niezwiązana z nawykami. To jest Joe Dispenza – osoba, która porusza się w temacie quantum field, czyli pola kwantowego. Troszeczkę tutaj łączy wiedzę psychologiczną z fizyką kwantową. To się może wydawać bardzo skomplikowane, na pierwszy rzut oka. Ale to jest niesamowite, bo on pokazuje, w jaki sposób to, jak myślimy, o czym myślimy, czy myślimy i jesteśmy naszym umysłem w teraźniejszości, w przyszłości albo w przeszłości, jaki to ma wpływ na nasze życie.

 

Ponieważ często jest tak, najkrócej mówiąc, że jeżeli na przykład wspominamy coś przez lata, to myślimy w ten sposób, jesteśmy osobami, którymi byliśmy i podobne rzeczy nam się w życiu przydarzają, podobne schematy zaczynają funkcjonować, więc nasza przyszłość jest bardzo łatwa do przewidzenia, bo jest podobna do naszej przeszłości. Jeżeli chcemy to zmienić i nie podoba nam się to, jak jest teraz, dobrze jest zacząć myśleć w kontekście mózgu, umysłu w przyszłości i jakby kreować tą przyszłość. Tylko, że tutaj nie łączmy tego z „Sekretem” – to jest coś innego i nie występuje tutaj jakieś wielkie prawo przyciągania. To jest trochę połączone, bo mimo wszystko jest udowodnione, że nasze myśli, intencje, mają ładunek elektryczny. To są fizyczne rzeczy, które działają, są wysyłane w pewien sposób jako fale energetyczne, więc OK. Ale ja jakby ze swojej strony psychologicznej niezbyt przepadam za takimi rzeczami, a mimo wszystko ten autor mnie przekonał. Dlatego, że odkąd robię jego medytację i odkąd stosuję te rzeczy, o których on mówi, to naprawdę widzę niesamowite efekty, które przychodzą, pojawiają się w moim życiu – szanse, okazje, które wykorzystuję. Mam nawet taką listę rzeczy, które się zadziały poprzez te medytacje i które funkcjonują w moim życiu i jestem z tego bardzo zadowolony. Jeżeli komuś to pomoże, jeżeli będzie to akurat jedna osoba, której to dużo zmieni, to polecam – Joe Dispenza.

Gdzie można znaleźć Michała w sieci?

 

Najważniejsze, że działa. Jest to wtedy wiarygodne, jeżeli sprawdza się u ciebie, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że sprawdzi się też u innych. Dobrze. Ale zanim powiesz o niespodziance dla naszych słuchaczy, to jakbyś jeszcze powiedział, gdzie najlepiej cię namierzyć w sieci, gdzie cię zapytać, gdzie najszybciej reagujesz, gdzie doczytać więcej o tobie, gdzie znaleźć treści, które publikujesz. Powiedziałeś o blogu. Co jeszcze, gdzie jeszcze?

 

Bloga podlinkujemy michalmichalski.com, to jest bardzo prosta nazwa. Mnie najlepiej złapać albo na Linkedin, albo na Facebooku, to są w sumie dwa takie źródła, w których jestem, gdzie można mi zadać pytanie. Na Facebooku mam fanpage’a, na którego można odpowiedzieć lub dodać mnie do znajomych – z dopiskiem, że się słuchało podcastu, to wtedy będę wiedział, że to jesteście Wy. Wtedy z przyjemnością przyjmę. Na Linkedin tak samo. Tam bezpośrednio możecie zadać pytanie.

 

Ewentualnie, ja lubię mailowo sobie rozmawiać z moimi czytelnikami bloga albo z klientami. No i tu też, jeżeli ktoś ma ochotę, to na blogu bardzo łatwo można zapisać się do mojej listy mailingowej i tę listę mam tak połączoną, że można bez problemu odpisać na każdego maila, którego napiszę – zawsze do tego zachęcam w treści maila – i zadać jakieś pytanie albo po prostu o czymś opowiedzieć i ja wtedy dostaję to na swoją prywatną skrzynkę. Zawsze odpisuję na każdego maila – jeszcze mi się nie zdarzyło, że nie odpisałem. Czasem wręcz potrafię pisać przez 30 dni z rzędu z niektórymi osobami, z którymi pewne tematy sobie rozwiązujemy. Tak właśnie staram się pomagać już niezależnie od tych konsultacji, niezależnie od książki, ponieważ nie każdy może jest gotowy na to, żeby spotkać się na jakieś płatne konsultacje, nie każdy może wszystko z książki zrozumieć i potrzebuje czasem wsparcia. Ja to robię po prostu z tego względu, że jest to moja misja i chciałbym pomagać w ten sposób ludziom. Zapraszam więc do tego, abyście po prostu albo pisali do mnie na social mediach – Facebook, Linkedin – albo jeżeli będziecie na mojej liście, zadawali mi pytanie bezpośrednio w mailach. Ja w tych mailach wysyłam dwa razy w tygodniu moje artykuły, które tworzę, więc jest to taki zbiór wiedzy.

 

Jak otrzymać prezent od Michała?

 

Świetnie! No to teraz, umówiliśmy się, że coś dasz słuchaczom. No to co to będzie i co powinni zrobić, żeby to coś od ciebie otrzymać?

 

Chciałem Was prosić, żebyście odpowiedzieli na takie pytanie, które mnie często nurtuje, które uwielbiam zadawać i jestem ciekaw, jak to jest u Was. Pytanie brzmi: Jakie jest Wasze największe wyzwanie w pracy z nawykami? Być może tutaj będziecie chcieli wskazać jakiś konkretny nawyk, który próbujecie zbudować od lat i z którym jest trudno. A może na przykład jakieś wyzwanie, które Wam przychodzi do głowy, na przykład kwestia pewności siebie, albo kwestia związana ze środowiskiem – czyli Wy wszystko macie, chcecie, ale w Waszym otoczeniu jest ciężko to zrobić ze względu na inne osoby albo otoczenie. Czyli wszystko, co gdzieś Wam tam przyjdzie do głowy, kiedy pada pytanie: Jakie masz największe wyzwanie związane z nawykami?

 

Osoby, które na to pytanie odpowiedzą, otrzymają takie dwa bonusy. Pierwszy to taki, że wszyscy, absolutnie wszyscy – tu chciałbym, żeby każdy, kto po prostu napisze jedno słowo albo i więcej, jeżeli będzie miał ochotę, otrzymał ode mnie rozdział mojej książki w formie PDF. To jest rozdział odnośnie tego, czym są nawyki. Tam to jest bardziej opisane, wytłumaczone, więc ja takiego PDF-a Wam przesyłam.

 

Proponuję też dla Was 5 najbardziej poczytnych artykułów na blogu. Jeśli będziecie chcieli sobie więcej doczytać i łatwo przejść sobie do konkretnych artykułów. Mam tam ponad 60 artykułów, więc szukanie w nich może być trudne, więc załączyłem takich 5, które są najbardziej poczytne i najbardziej ludziom pomagają i się podobają. Stwierdziłem, że to mogą być też artykuły w pewnym sensie dla Was ciekawe, Dostanie je każdy, kto zostawi swoją krótszą bądź dłuższą wypowiedź.

 

Drugi bonus jest taki, że z tych wszystkich osób, które zostawią swoją odpowiedź, wytypujemy razem z Wojtkiem jedną – taki komentarz, który uznamy za ciekawy, interesujący. To nie znaczy, że jakiś błyskotliwy, tylko po prostu może najbardziej szczery, a może ten, który w jakiś sposób do nas przemówi. Ta osoba otrzyma ode mnie moją książkę „Jak zmienić nawyki i wzmocnić silną wolę”. I ja taką książkę w wersji e-booka albo w wersji papierowej – jeśli ktoś będzie miał ochotę – z moją dedykacją, autografem, wyślę i tak się możemy na to umówić.

 

Super! Świetnie! To ja tylko powiem, że będą to komentarze na stronie poradnikowo.com pod opisem tego odcinka podcastu. Prawdopodobnie będzie to 75. odcinek, który ukaże się za tydzień w piątek, czyli w najbliższy piątek, bo my nagrywamy w niedzielę, więc bardzo szybko się pokaże. Ale to też z racji tego, że patroni byli tym odcinkiem szczególnie zainteresowani, więc zrobimy go możliwie szybko. No to super! W takim razie, Michale, ja bardzo gorąco dziękuję ci za całą rozmowę, za bardzo dużo wartościowych wskazówek, tych wszystkich treści, którymi dzieliłeś się, swoimi doświadczeniami i tym, jak pracujesz ze swoimi klientami. Ale też dziękuję za to, co przygotowałeś, czyli ten PDF dla wszystkich słuchaczy, którzy skomentują. No i dla tego najlepszego, najciekawszego, najbardziej zabawnego, oryginalnego komentarza książkę, którą sam napisałeś. Wielkie dzięki za to, Michale.

 

Michał mówił z taką energią i pasją, że aż i ja odzyskałem energię po dość wyczerpującym tygodniu. Zachęcam do komentowania wpisu na poradnikowo.com/rodk075/, no i życzę sukcesów w budowaniu pozytywnych nawyków.

A na dzisiaj to już wszystko, bardzo dziękuję za wysłuchanie tego odcinka. Do usłyszenia! Wszystkiego dobrego!

 

Może Ci się również spodoba

12 komentarzy

  1. Paweł pisze:

    Największym moim wyzwaniem w budowaniu nawyków jest trudność w przeskoczeniu konstruktu myślowego nabytego w drodze wychowania, że nawyki zabiją moją spontaniczność, że spowodują usztywnienie i zmniejszą radość z doświadczania życia po przez automatyzm podobny do robota, to tak jakbym odcinał się od uczuć i emocji a budowanie nawyków próbował wdrażać jedynie intelektem. Wiem, że budowanie nawyków jest ważne – dużo dobrych zmian zawdzięczam temu podcastowi. Dzięki Wojtek!

    • Woytech pisze:

      Ciekawy i wartościowy komentarz Pawle!
      Przesyłam na maila materiał i życzę powodzenia 🙂

      Dziękuję też za słuchanie i ciepłe słowa!

  2. Moje największe wyzwanie to chyba momenty kryzysu. Wprowadzam jakiś zwyczaj i regularnie udaje mi się go wprowadzać w życie, ale potem przychodzi taki moment, że tracę moje „dlaczego” i się poddaję. Oczywiście później odzyskuje moc i ponownie działam, ale takie momenty są dołujące. Bardzo mi się podobało, że przypomnieliście kwestię mikronawyków. Może moim problemem jest, że oczekuję od siebie zbyt wiele. Gdyby zaplanował sobie coś małego to pewnie nawet w okresie kryzysu mógłby to bez wysiłku kontynuować, np. tą przysłowiową „jedną pompkę” 😉

    Moim drugim problemem jest nagła zmiana w życiu, która psuje wszystkie ustalenia. Taką zmianą może być przeprowadzka, narodziny dziecka, choroba bliskiego czy zmiana pracy. Ja od wielu lat mam zwyczaj biegania. Niestety upadłem ostatnio i od ponad miesiąca nie biegam czekając aż zejdzie woda z kolana. Chyba już ok i od poniedziałku powoli wrócę do tego zwyczaju. Jednak to popsuło mi wszystko inne. Bieganie było związane ze słuchaniem. Dzięki temu miałem mniejszy stres. Gdy nie mogłem biegać wszystko mi się posypało. Potem ułożyłem to sobie na nowo, ale było to dość bolesne :-/

    • Woytech pisze:

      Piotr!
      Zdrowie najważniejsze, a to oznacza, że czasem sport i z mozołem formowane nawyki schodzą na drugi plan i to też jest OK!

      Dziękuję za twój komentarz i te inne bezpośrednio do mnie. Wszystkie wiele dla mnie znaczą.
      Na maila wysyłam Ci materiał od mojego gościa.

      Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki za powrót do formy 🙂

  3. Karolina pisze:

    Wydawałoby się, że moim największym wyzwaniem w budowaniu nawyków jest po prostu zacząć, wdrożyć i systematycznie kontynuować. Ale wydaje mi się, że największym wyzwaniem jest uświadomienie sobie potrzeby/powodu, dlaczego chce „to coś” zacząć robić, dlaczego to jest dla mnie ważne i co mi to da, jakie wniesie korzyści w moje życie.
    Czyli trzeba po prostu usiąść i pomyśleć 🙂
    Dać sobie czas na refleksje, aby zajrzeć w głąb siebie i uświadomić sobie swoje potrzeby.
    Bez tego nie pójdzie się dalej z podjęciem decyzji o zbudowaniu nawyków…

    Jestem świeżo po odsłuchaniu Waszego podcastu.
    Zainspirowaliście mnie i dając do myślenia, za co bardzo Wam dziękuję 🙂

    • Woytech pisze:

      Cieszę się, że tak do tego podeszłaś. To bardzo dojrzałe, bo zwykle mamy tendencję do gonienia za czyimiś marzeniami. Czasem wręcz chcemy żyć czyimś życiem.
      Podobnie jest z nawykami.
      Wszyscy biegają, to i ja będę… Ale czy to jest „moje”, czy ja tego potrzebuję, czy ja tego chcę?

      Dziękuję Ci za komentarz i czas poświęcony na słuchanie podcastów.

      Na maila wysyłam materiał od Michała.

      Wszystkiego dobrego Karolina! 🙂

  4. Tomek pisze:

    Hmmm, jeśli chodzi o nawyki, to potrafią zrobić wiele dobrego, co złego…
    Ja aktualnie po 2 latach próbuje powoli wrócić do normy, ponieważ poprzedni nawykowy sposób działania spowodował w moim życiu wiele problemów.
    Po zrobieniu testu Gallupa doszło do mnie, co było przyczyną mojej życiowej „wywrotki”. Zestaw 5 niedojrzałych talentów:
    1. restorative (naprawianie),
    2. developer (rozwijanie innych),
    3. empathy (empatia),
    4. individualization (indywidualizacja),
    5. achiever (osiąganie),
    – potrafi zrobić niezły bałagan.
    Po prostu zawsze starałem się zrobić wszystko, naprawić wszystko i zakładałem, że ze wszystkim zdążę, co odbiło się na moim zdrowiu i tym, że straciłem pracę, którą kilka miesięcy wcześniej zdobyłem właśnie dzięki ciężkie pracy i nawykom.
    Problem w tym, że robiłem to nawykowo, wręcz bezmyślnie. Chwile po tym, jak usłyszałem lub uznałem, że trzeba coś zrobić, to już było na mojej liście i robiłem, kosztem snu, zdrowia, a nawet rodziny.
    Na szczęście 2 lata temu wziąłem o wiele za dużo i wszystko się „wykoleiło”, a ja dostałem porządną nauczkę.
    Dopiero od kilku miesięcy powoli wracam do siebie, znowu zaczynam bezpiecznie planować zadania i teraz dla odmiany walczę z prokrastynacją, ponieważ po tamtej lekcji uznałem, że odwlekanie mi pomoże…
    Od niedawna ponownie zacząłem się uczyć programowania, tym razem rozsądniej, ponadto zaczynam świadomie dbać o moje talenty i swój rozwój.
    W czym pomagają mi podcasty, m.in. Twój Wojtku, dlatego dziękuje Ci za to, że dzielisz się swoją wiedzą i każdy odcinek z Twoim gościem.
    Teraz dzięki Tobie trafiłem na Michała 🙂
    Liczę, że uda mi się zbudować na nowo swoje nawyki, tym razem mądrze.
    Serdecznie dziękuje, pozdrawiam i życzę Wam samych sukcesów!

    • Woytech pisze:

      Przyznam, że musiałem kilka razy przeczytać Twój komentarz, bo zawarłeś w nim bardzo wiele elementów od talentów Gallupa, po przełom i podcast!
      Niesamowita świadomość.
      Na maila ląduje materiał od Michała.

      Ja dziękuję za czas poświęcony na podcasty i cieszę się, że pomagają Ci one w jakimkolwiek stopniu.

      PS
      Też mam empatię w TOP 5 🙂

      • Tomek pisze:

        Faktycznie, chyba trochę mnie poniosło. 😉
        Natomiast moim zdaniem najważniejsze jest, by budować nawyki na podstawie swoich celów.
        Przypomniał mi się jeszcze cytat na temat nawyków z książki „Strzał w dziesiątkę. Siła skupienia na celu” B. Tracy
        „Trudno nabrać dobrych nawyków, ale łatwo potem z nimi żyć. Złe nawyki przychodzą łatwo, ale życie z nimi jest trudne”

        PS
        O tym, że masz empatię, wiem z podcastu Dominika Juszczyka.

        • Woytech pisze:

          No tak. Sam chyba też mówiłem już o tym u siebie…
          Cytat bardzo prawdziwie oddaje kwestie nawyków.

          Powodzenia!

  5. Feniks pisze:

    Największe wyzwanie? Hmmm, chyba – nietypowo powiem – niepoddawanie się depresji i apatii. Ale to wynika z kontekstu, ponieważ u mnie formowanie nawyków jest jednym z narzędzi odbudowy życia po rozwodzie, po bardzo trudnym, przemocowym małżeństwie. Wyszedłem z niego półtora roku temu zdewastowany, z zerową samooceną, w dodatku rok później – czyli pół roku temu – zawaliła mi sie kolejna relacja, na której ogromnie mi zależało – i to był moment przełomowy w moim życiu. Zabrałem się za kompleksową odbudowę siebie, męskiej strony swojej osobowości, gdyż z powodu trudnego dzieciństwa wchodziłem w żeńską rolę, w uległość i totalną rezygnację z własnych potrzeb (to spowodowało przemoc w małżeństwie a później odsunięcie się tej drugiej partnerki). Pracuję więc od stycznia nad kompleksową autoterapią (na normalną mnie nie stać). Uczę się żyć na nowo, tym razem dla siebie, choć niełatwo uwierzyć, że jest się tego wartym będąc samemu. Ale staram się.

    Elementami terapii psychicznej jest program pudowy poczucia własnej wartości wg Nathaniela Brandena, odbudowa męskiego pierwiastka wg Roberta Glovera i korzystający ze zdobyczy buddyzmu program „30 Challeges to Enlightement” (wbrew tytułowi nie jest metafizyczny, tylko samodoskonalący). To moje trzy filary.

    Teraz o nawykach. Pracuję nad nimi instynktownie, starając się rutyną wypełnić codzienne życie, zapanować nad wciąż uciekającymi w przeszłość myślami, uzyskać wewnętrzną dyscyplinę i poczucie jakiejś sprawczości w moim życiu. Dotychczas ZAWSZE kręcilo się ono postawionej na piedestale kobiety – dziewczyny, żony, ostatniej partnerki. Teraz jestem sam dla siebie pierwszy raz od 14 lat. Z nawyków w ciągu kończącego się półrocza wprowadziłem więc stopniowo:
    – poranną ginnastykę (5 rytuałów tybetańskich lub zamiennie 15-minutowy zestaw ćwiczeń ogólnych);
    – turbo-spacery (30 minut szybkiego marszu), potem rozwinięte w bieganie, które z czasem zastąpiłem popołudniowymi treningami FBW ze sztangielkami i drążkiem – lub wyjściem na rower. Natomiast na piechotę chodzę do pracy i z powrotem, 30 minut w jedną stronę;
    – wyciszające codzienne 20-minutowe medytacje, pozwalają mi wyhamować gonitwy myśli zwykle prowadzące do ataków rozpaczy – coraz lepiej mi to idzie, więc coraz rzadziej zdarza mi się „popłynąć” z emocjami w przeszłość;
    – rytuał wdzięczności – każdego ranka wychodzę na balkon dziękując Losowi za cokolwiek: za wolność, za roczne doświadczenie pięknego związku, za słońce, za to że w ogóle wstałem;
    – zimne prysznice – co rano, a także po pracy oraz wieczorem po myciu w gorącej wodzie. Zapożyczone z fińśkiej filozofii „sisu”, świetnie budzą, budują silną wolę, a także wyciszają rozdygotane emocje i uruchamiają endorfiny, a wieczorem – o dziwo – pozwalają łatwiej zasnąć i lepiej się śpi;
    – rano włączam do słuchania kanał YT Selfmastery lub Pawła Rawskiego, zamiast wcześniej słuchanej muzyki – to też ważna zmiana. To dobra regularna dawka mądrej, budującej wiedzy psychologicznej;
    – przestawiłem się na cały 2020 rok z czytania beletrystyki na literaturę psychologiczną pod kątem moich traum dziecięcych, lęku separacyjnego, syndromu DDRR i „parentified child”, deficytu męskości (m. in. Masłowski, Starowicz i wiele innych), nadmiernego przywiązania, samooceny i tak dalej;
    – nawyk nie regularny ale interwencyjny: w kilka (6-8) tygodni nawyk krótkiego ostrego treningu HIIT zastąpił u mnie kompulsywną masturbację, z czego jestem bardzo dumny.

    To chyba tyle.

    W najbliższej przyszłości chciałbym, na tej samej zasadzie co ostatni przykład, krótkimi medytacjami zastąpić nałóg palenia. W dalszej kolejce czeka regularna praca w domu (dorabiam do pensji, pracuję w kulturze, płacę alimenty i cienko mam z kasą, więc dorabiam), bo na razie odbywa się to zbyt „z doskoku”.

    Reasumując – nawyki są dla mnie absolutnym szkieletem w odbudowie psychicznej po tym wszystkim, ale też kotwicą w jakiej takiej stabilności psychicznej – w pół roku po katastrofie mogę powiedzieć, że zaczynam powoli łapać pion. Powyższy fascynujący wywiad uporządkował mi wiele wątków w których działam „na czuja”, podsunął parę nowych świetnych pomysłów (wieczorna mata, mycie zębów z przysiadami, stanie na jednej nodze). Nie ukrywam, że książka p. Michałowskiego byłaby dla mnie wielką pomocą merytoryczną w dalszym ogarnięciu siebie. Takie pozycje to mój oręż w walce z własną słabością, bezwładem, emocjami, w walce o zdrowie psychiczne. To cholernie trudne zmaganie, ale powtarzam sobie za moim mentalnym ojcem Josifem Brodskim – „pozwalam strunom głosowym na wszystkie dźwięki prócz wycia”. O dobrostanie na razie trudno mówić, ale najgorsze chyba za mną. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wspaniały materiał.

    • Woytech pisze:

      Niesamowita historia!
      Wierzę, że sobie wszystko poukładasz, bo masz plan i jesteś zdeterminowany.
      Trzymam kciuki za powodzenie tej misji!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wordpress Social Share Plugin powered by Ultimatelysocial