Jak pracować nad pewnością siebie

Co to jest ta pewność siebie, nad którą tak często mówią nam, że należy pracować.

Mówią bo szkoleń w tym zakresie jest całkiem sporo. Tutaj chętnie włączają się coache pokazując nam, że to ważne aby być pewnym siebie.

To zależy.

Zależy od naszych aspiracji. Od naszych planów i marzeń, bo o ile możemy nie mieć planów to z pewnością każdy ma marzenia.

Czy praca nad pewnością siebie jest konieczna i czy wszyscy powinni taką pracę wykonać? Moja odpowiedź – NIE!

Jeśli dobrze Ci z sobą samym, a Twoja praca zawodowa i najbliższe środowisko nie wymagają od Ciebie niczego szczególnego – NIE! Jeśli dobrze czujesz się w swojej strefi komfortu i nie masz zamiaru z niej wychodzić – NIE! Nie jest to dla Ciebie, ale z pewnością też nie czytasz blogów, książek o tematyce związanej z rozwojem osobistym. Nie planujesz niczego szczególnego dla siebie, bo najprawdopodobniej nie planujesz wcale!

Wszyscy pozostali, którzy mają co do siebie skonkretyzowane plany, którzy każdego dnia wychodzą ze swojej strefy komfortu, aby mierzyć się z ambitnymi wyzwaniami stojącymi na drodze do celu – TAK!

Praca nad pewnością siebie, to codzienna rutyna wzmacniana nowymi doznaniami, które po obejrzeniu wartościowego wystąpienia, które po przeczytaniu ciekawej książki, albo odsłuchaniu interesującego podcastu wdrażają nowe działania na drodze do ustalonego celu.

Sam byłem dość pewny siebie przez większą część swojego życia
i kariery zawodowej. Dziś bywa różnie, ale to ma związek z wydarzeniem, które zdawało mi się już nie może mnie obchodzić i wpływać na mnie. No i niestety, jak przysłowiowy trup w szafie czasem wystawi swoją nogę czy rękę przypominając o sobie. Pracuję nad tym i efekty bywają zaskakujące.

Przyznam, że pomocne w pracy nad sobą są nie tylko książki, filmy
i podcasty, które mają nam wskazać nasze mocne strony, nad którymi powinniśmy się skupiać, ale także liczne organizacje – często non profit.

Dla mnie strasznie interesującą i całkiem sprawdzającą metodą jest słuchanie podcastów.

Pisałem już o tym w poście „ABC to podstawa” ale trochę w innym kontekście. Jest wiele bardzo interesujących polskich podcastów, które mogą nam pomóc nie tylko w pracy nad pewnością siebie.
W jednym z odcinków MWF Arlena Witt opowiada o pracy nad sobą.

Ja dziś chciałem jednak nawiązać do mojego wczorajszego doświadczenia!

Wybrałem się na Ćwierćfinał Mistrzostw Polski w Przemówieniach Humorystycznych organizowany przez organizację Toastmasters. Słyszeliście o niej? Ja do niedawna także nie. A szkoda!

Grupa ciężko pracujących nad sobą ludzi, którzy nie tylko jak sądzę mocno koncentrują się na pewności siebie, ale także doskonalą warsztat związany z autoprezentacją i wystąpieniami publicznymi.

Tam zobaczyłem to, o czym pisałem
w „Jak mówić do ludzi by słuchali” oraz czytałem w różnych książkowych pozycja i słuchałem w podcastach.

Ciężka praca!

Świetnie przygotowane treści, które faktycznie bawiły i były przedstawione
w bardzo profesjonalny sposób.

To nie sama zawartość, ale także sposób w jaki była zaprezentowana w iście aktorskim stylu, a do tego bardzo skondensowana – 4:30 do 7:30 max. Zasady bowiem mówiły, że występujący aby nie zostać zdyskwalifikowanym musi zmieścić się właśnie w takim czasie.

Początkowe zażenowanie – nie spodziewałem się takiej formy prezentacji – szybko zmieniło się w podziw dla uczestników.

To tak bardzo motywuje do pracy, że aby mnie zrozumieć musielibyście sami to zobaczyć do czego Was gorąco zachęcam.

Toastmasters i inne podobne organizacje z pewnością są do odnalezienia w każdym mieście.

Czyli jak pracować nad pewnością siebie? Ano tak!

  • Czytaj motywujące książki ludzi i o ludziach, którzy możesz być pewny nie byliby tacy jak są dzisiaj bez pracy nad sobą
  • Oglądaj wystąpienia interesujących artystów, polityków czy biznesmenów (interesujących – którzy potrafią zaciekawić) – od siebie polecę filmy TEDx, których już jest całkiem sporo na Youtube – przykładowe wystąpienie
  • Słuchaj podcastów – to bardzo wygodna forma zdobywania wiedzy od praktyków
  • Wyjdź ze swojej strefy komfortu i zmierz się ze swoimi największymi lękami w tym zakresie. Poprowadź prezentacje w pracy bądź proste szkolenie. Na spotkaniu ze znajomymi wygłoś ważne oświadczenie mierząc się z ich reakcją, którą zupełnie niepotrzebnie projektujesz sobie w głowie. To najtrudniejsza, ale zarazem najbardziej efektywna metoda.
Pewne jest to, że to nie przyjdzie samo i żeby być pewnym siebie warto nad sobą pracować!

Nieuchronnie zbliża się jesień

Był taki czas – całkiem niedawno, kiedy zagubienie w zgiełku potęgowało moje poczucie bezradności. Kiedy nie zdawałem sobie sprawy z tego, że sam wzmacniam negatywne sygnały, które do mnie docierały.

Muzyka, której słuchałem. Środowisko, w którym przebywałem i to jak reagowałem na bodźce zewnętrzne.

Dość enigmatycznie zacząłem. Wiem!

Chodzi mi o ciszę.

Możliwość niesłyszenia tego wszystkiego, co nie pozwalało mózgowi na reset. Na godziwy odpoczynek po wielu godzinach codziennej aktywności. Na zasłużony pakiet spa.

Tak wiele się działo, że nie umiałem już nad tym zapanować. Konsekwencje takiego długotrwałego stanu mogą być bardzo nieprzyjemne w skutkach i nieuchronnie zbliżałem się do niechcianego stanu niezdrowia. Do depresji, z którą przyszłoby mi się mierzyć, gdyby nie moja rozpaczliwa potrzeba poradzenia sobie z tym niezwykłym dla mnie złym samopoczuciem.

Zaczęło się od stresu, który utrzymywał się dłużej niż zwykle. Stresu powstałego w wyniku wspomnianego zgiełku, wyjątkowo dużej presji w pracy, a i pewnie warunków atmosferycznych, które wtedy panowały. Jak można się domyślić tą porą była jesienno zimowa aura, która z powodu braku słońca może pogorszyć nasze samopoczucie. Może wpłynąć na naszą samoocenę. Długie wieczory i ogólna atmosfera przygnębienia skłaniają do refleksji, z których wnioski mogą być mało optymistyczne.

Na szczęście z pomocą przyszły rozum, pogoda
i wola ogarnięcia bałaganu w głowie.

  1. Pogoda przyszła jako ostatnia i praktycznie „na gotowe”.
  2. Rozum dobijał się do podświadomości tak długo, że w końcu się dobił. Dogadali się i wspólnie ustalili ścieżkę, którą postanowili mnie poprowadzić ku lepszemu.
  3. To, że rozum się przebił do podświadomości było wynikiem tego, że był pchany wolą bycia zdrowym – również na duchu. Tak duży stres, który wtedy utrzymywał się w moim organizmie ma także także druzgocący wpływ na ciało.

 

Co konkretnie zrobiłem – do sedna!

  • zmieniłem słuchane playlisty w telefonie z rockowych i metalowych na ambient, relaksującą elektronikę i temu podobne
  • zamiast kawy w pracy piłem herbaty ziołowe z melisą włącznie
  • ćwiczenia fizyczne koncentrowały się w obszarze stertchingu
    i mobilizacji – bez wysokiej intensywności
  • mówiłem chyba trochę mniej niż zwykle, ale to pewnie nie było zaplanowane działanie, a wynik ogólnego uspokajania
  • postanowiłem także odwiedzić specjalistę, który po prostu pozwolił mi się wygadać – czasem warto się przekonać na własnej skórze „jak to się je…”
  • często praktykowałem jednominutowe głębokie oddechy, które nie dość, że pozwalały płucom na pełne dotlenienie to także izolowały na ten krótki moment od zgiełku
  • zacząłem tworzyć scenariusze na wypadek różnych sytuacji (głównie zawodowych), każdy z nich miał mieć pozytywne zakończenie
  • ostatnia ale nie najmniej ważna pozycja – wróciłem do czytania! Zacząłem od cienkich poradników na temat opanowania stresu, relaksu, oddychania i porządkowania spraw
Czy pomogło?

Każdy punkt w połączeniu z wszystkimi pozostałymi z pewnością TAK! Trudno jednak ustalić, co miało największy wpływ na uzyskanie większego spokoju.

W dzisiejszych czasach, żeby uzyskać długotrwały spokój chyba trzeba by było wyjechać do jednej z buddyjskich świątyń
i oddawać się medytacji. Mam wrażenie, że tam najlepiej dociera do nas, co w życiu jest naprawdę ważne!

Każdy ma inne cele i inaczej do nich dochodzi. Inaczej także radzimy sobie w chwilach zwątpienia. Mnie wtedy pomogło to, co zrobiłem…

Jak mówić do ludzi by słuchali

Mówienie do ludzi to nie zawsze wystąpienia publiczne.

Na temat wystąpień publicznych jest wiele książek, wpisów w internecie i szkoleń. Sam brałem udział w takich szkoleniach i czytałem kilka z rozlicznych pozycji książkowych.

Popełniłem także wystąpienie do całkiem dużego audytorium, ale przeważnie mówię do mniejszych grup, zwykle kilku osób. Mówię i rozmawiam najczęściej z najbliższymi współpracownikami, a to wydaje się być prostsze niż wystąpienia publiczne.

I tak i nie!

Wystąpienia publiczne to ważne i budzące niepokój wydarzenie – warto zmierzyć się z takim wyzwaniem i samemu mieć możliwość poczucia różnicy. Dla mnie wystąpienia publiczne to duże wydarzenie, do którego należy się bardzo dobrze przygotować we wszystkich aspektach. Tych związanych z treścią, jaką chce się przekazać, ale także w obszarze samej prezentacji – sposobu w jaki zostanie ona przeprowadzona. O tym napiszę przy inne okazji. Dziś chciałem podzielić się swoimi doświadczeniami w mówieniu do najbliższych współpracowników.

To z kilku powodów wydaje się być łatwiejsze, ale często zapominamy o podstawowych zasadach, które mogą nam wiele kwestii skomplikować.

Dlaczego łatwiej?

  1. mniejsze grono odbiorców
  2. bliższa relacja
  3. powtarzalność

Mniejsze grono odbiorców, to zwykle mniejszy stres lub jego zupełny brak. Często także komunikowane zagadnienia są prostsze i nie wymagają specjalnie dużego przygotowania i samej prezentacji. Sposób przekazania jest mniej formalny, a grono odbiorców zwykle jest zobligowane do wysłuchania tego, co chcemy powiedzieć.

Relacja także wpływa na to, że mówimy bez większych trudności. To, że znamy na codzień naszych słuchaczy ułatwia przewidzenie pewnych reakcji i pozwala na odpowiednie przedstawienie informacji, aby zostały one przyjęte w założony przez nas sposób.

Powtarzalność, czyli potencjalnie wielokrotne mówienie o podobnych zagadnieniach do tych samych osób. Powoduje to u nas pewnego rodzaju nawyk. Oswaja nas z całym procesem mówienia do ludzi. Jest nam znacznie łatwiej mówić o rzeczach, na których się znamy i do ludzi, których znamy. Często jest to jeszcze relacja podwładny – przełożony, co może nam dawać większą pewność siebie i ułatwić cały przekaz.

Dlaczego trudniej?

  1. bezpośredni współpracownicy
  2. powszechne tematy
  3. weryfikowalność

Trudność w mojej ocenie może polegać nie na dotarciu z komunikatem, a na bagatelizowaniu go i niezrozumieniu przekazu.

Już rozwijam:

Niestety bezpośrednia relacja oznacza, że możemy nie przykładać się do tego co mówimy. Nie zwracamy uwagi na to, czy jesteśmy właściwie rozumiani – mówimy wszak o rzeczach oczywistych dla wszystkich – czy aby na pewno? „Szkoleniowe” parafrazowanie nie załatwia tego tematu – możecie być pewni.

Powtarzalność zagadnień może oznaczać, że przekaz będzie rozmyty, niejednoznaczny i stanie się zwyczajną pogadanką, której nie lubią ani dzieci, ani nasi współpracownicy – my sami przecież tego nie lubimy.

Weryfikowalność to pułapka w jaką możemy się wpędzić, kiedy nasze przygotowanie nie będzie wystarczająco dobre. Jeśli nie przekażemy w wiarygodny sposób wartościowych treści. Jeśli nasz przekaz nie będzie szczery. Kiedy nasze „zależy mi” nie będzie prawdziwym ZALEŻY MI. Zostaniemy bardzo szybko zweryfikowani, a nasz przekaz będzie zmarnowaniem cennego czasu!

A zatem w dużym skrócie – jak mówić by być słuchanym:
  1. bez względu na to do kogo mówisz – musisz być przygotowany. Mów na temat i możliwie zwięźle. Unikaj częstych dygresji i staraj się nie powtarzać tych samych komunikatów kilka razy w jednym wystąpieniu.
  2. bez względu na to o czy mówisz – musisz wierzyć w to co mówisz. Twoje zaangażowanie, przekonanie w słuszność i znaczenie przekazu musi być widoczne. Nie przerysuje tego bo stracisz wiarygodność, ale nie możesz także „recytować” – pokaż szczere emocje.

Innymi słowy – nie ma większego znaczenia, czy grono odbiorców to nieznane audytorium czy Twoi współpracownicy. Musisz być przygotowany. Oczywiście inny rodzaj przygotowania dotyczy obu wystąpień jednak bądź pewny tego, że do każdego z nich musisz się przygotować!

Nie ważne czy mówisz do nieznanych ci osób lub znanych mniej, czy mówisz do najbliższego grona współpracowników – bądź pewien, że będziesz zweryfikowany, a sukces przekazu zależy od tego jak przygotowane treści przedstawisz. Jaka będzie Twoja postawa, Twoje zaangażowanie w to co mówisz. Jak zachowasz się po zakończonym przekazie. Czy będziesz zweryfikowany, czy będziesz weryfikował.

Oczywiście to nie jest kwestia wyłącznie Twojego przygotowania do wystąpienia. Tego konkretnego i wszystkich kolejnych. Będziesz przecież weryfikowany również w oparciu o to, co reprezentujesz na codzień. W każdej innej relacji poza samym wystąpieniem. Jak budowałeś, czy budujesz swój autorytet. Jak na codzień traktujesz ludzi i jak się z mini komunikujesz.

Twój przekaz musi być spójny z Tobą samym.